Aktualności

Powrót do listy

Olga Król o życiu po "Top Model". "Program zweryfikował dużo moich znajomości"

Ekstra |
Olga Król o życiu po "Top Model". "Program zweryfikował dużo moich znajomości"
Olga Król  Foto: instagram.com/olgaa_krol
Olga Król dała się poznać szerszej publiczności dzięki udziałowi w "Top Model". W rozmowie z Aleksandrą Głowińską dla cozatydzien.tvn.pl opowiedziała o tym, jak jej życie zmieniło się po programie.

"Top Model"

Aleksandra Głowińska, cozatydzien.tvn.pl: Twój udział w "Top Model" miał słodko-gorzki smak. Już na początku pojawiły się łzy, nie byłaś zachwycona efektem cięcia, a metamorfoza wywołała więcej żalu niż radości.

Olga Król, "Top Model": Wszystko się w zasadzie zaczęło od tej metamorfozy. To był bardzo drażliwy temat. Moja wizja własnej fryzury ciągle się zmienia. Raz marzę o długich włosach, najlepiej blond. A innego dnia budzę się, przeglądam w lustrze i myślę: super wyglądam, dobrze, że Łukasz Urbański obciął mnie na krótko. Ta metamorfoza jednak odjęła mi dużo pewności siebie w programie. Dotychczas nie zdawałam sobie sprawy z tego, że włosy mają u kobiet tak duże znaczenie. Na własnej skórze przekonałam się, że tak jest. Z perspektywy czasu jestem wdzięczna Łukaszowi za tę zmianę. Pokazał mi moje nowe "ja".

Były dyskusje wokół tego "nowego ja".

To prawda. Byli przeciwnicy i zwolennicy tej zmiany. Pojawiło się mnóstwo komentarzy, że wyglądam jak chłopak. I bardzo szybko te nieprzychylne głosy zamieniliśmy w fajną akcję. Jest wiele kobiet, które noszą krótkie włosy. Dużo kobiet straciło włosy z powodu choroby, są po chemioterapii. I to, że noszą takie fryzury, nie sprawia, że tracą kobiecość. Ja się czułam kobieco.

Zdążyłaś polubić swój nowy wygląd czy szykują się zmiany?

Rozmawiałam z Łukaszem Urbańskim na temat kolejnej metamorfozy, bo marzy mi się blond. Początkowo myślałam o przedłużeniu włosów, ale fryzjer mi odradził z powodu gęstości moich naturalnych – byłoby mi ciężko ze względu na dużą liczbę pasm, które należałoby doczepić, aby efekt był zadowalający.



Czyli nie straciłaś zaufania do fryzjera, który jednym cięciem zmienił i ciebie, i twoje życie.

Uważam, że jest świetnym fryzjerem z super podejściem. Mimo popularności, wciąż jest super człowiekiem. Fajnie, że to idzie w parze.

Ale nie tylko o fryzurze było wyjątkowo głośno. Podpadłaś widzom sytuacją z Kacprem i chociaż przeprosiłaś za swoje słowa, internauci wciąż mieli ci sporo do zarzucenia. Nie wierzyli w prawdziwość twoich słów, nawet wtedy, kiedy w dyskusję włączyła się Joanna Koroniewska, okazując ci wsparcie.

Ten temat uważam za zamknięty. Nie chciałabym go po raz kolejny roztrząsać. Sytuacja wyglądała tak, jak wyglądała. To, czy ktoś mi wierzy, czy nie wierzy, to jest jego indywidualna sprawa. Wiem, że to, co napisałam, było naprawdę szczere. Żałowałam tego, co zrobiłam. I to wszystko.

Utrzymujesz kontakt z Kacprem czy nie gadacie od finału?

Mamy neutralne relacje.

A z kim z domu modeli wciąż utrzymujesz kontakt?

Wszyscy mamy ze sobą kontakt i często się spotykamy.

Plany na przyszłość

Olga, włosy, włosami, ale nie tylko fryzura zmieniła się w Twoim życiu. Co przygoda z "Top model" przyniosła nowego?

Przede wszystkim program otworzył drzwi do show-biznesu i dał mi dużo możliwości. Najważniejsze,  co zawdzięczam programowi, to rozpoznawalność. Uwielbiam to uczucie, kiedy podczas zakupów w galerii czy spaceru ktoś podchodzi do mnie, żeby zrobić sobie wspólne zdjęcie. Wychowywałam się w małym środowisku i zawsze z tyłu głowy miałam marzenie o byciu sławną. Dzięki „Top Model” zyskałam to, o czym zawsze marzyłam. Bywa to krępujące, bo nie miałam wcześniej styczności z takim światem. Często zdarza się tak, że słyszę za swoimi plecami: "Ej, to ta z "Top Model'", a potem dostaję wiadomości prywatne od fanów, którzy minęli mnie gdzieś na mieście, ale wstydzili się zagadać. Chciałabym zaapelować: nie wstydźcie się, ja nie gryzę!

Nowy rok, niedługo nowa ty. Jakie plany na 2022?

Chciałabym kontynuować przygodę z mediami. Jeszcze przed programem miałam na koncie małe sukcesy. Upatrzyłam sobie dwie agencje, do których bardzo chciałabym się dostać, ale zanim pójdę na casting, nie chcę zapeszać. Szczególnie, że teraz muszę skupić się na powrocie do zdrowia, zaleczyć atopowe zapalenie skóry i zmiany alergiczne. Jeżdżę po lekarzach i staram się wrócić do formy.

Co spowodowało te zmiany? Wcześniej ich nie miałaś. Albo nie było ich widać.

Od zawsze borykam się z alergiami pokarmowymi. Nie toleruję laktozy i mam alergię na białko krowiego mleka. Za każdym razem, kiedy pozwolę sobie na ciasteczko, mleko czy masło na kanapce, to od razu pojawiają się duże zmiany skórne. Zdaję sobie sprawę z tego, że praca modelki wymaga zadbanego ciała, dlatego zanim pójdę na casting, chcę zatroszczyć się o siebie.

Rodzinny dom

Pochodzisz z niewielkiej wsi, która liczy niewiele ponad tysiąc mieszkańców. Jak zareagowali twoi sąsiedzi na udział w programie?

Nie usłyszałam od nikogo, że stałam się gwiazdą, wręcz przeciwnie. Sąsiedzi mówią, że mimo że osiągnęłam sukces w telewizji, to dalej jestem tą samą Olgą, którą byłam zawsze. Swoją i naturalną. Sodówka nie uderzyła mi do głowy. To jest bardzo fajne. Kiedy szłam do programu, mówiłam otwarcie, że pozostanę na zawsze dziewczyną z Turobina, bez względu na to, jak potoczą się moje losy. Zawsze będę traktowała ludzi tak, jak przed programem. Mała społeczność, którą tutaj tworzymy w Turobinie, jest szalenie motywująca i wspierająca. Dla każdego. Wszyscy się znamy. To miłe zjawisko, kiedy podczas spaceru z psem mówią mi mieszkańcy wsi, że kibicowali, że super wypadłam.

Przeprowadziłaś się do Warszawy. Trudno ci było na początku odnaleźć się w dużym mieście?

Przeprowadzka do Warszawy to był skok na głęboką wodę. Z małej miejscowości, w której mieszkałam przez 19 lat, przeniosłam się do stolicy. Ale zawsze o tym marzyłam. Uwielbiam Warszawę. To miasto mnie inspiruje. Daje zdecydowanie więcej możliwości. Zaklimatyzowanie się ułatwiło mi to, że moi współlokatorzy zdążyli już poznać miasto. Pokazali mi wiele. Miesiąc po przeprowadzce byłam na tyle samodzielna, żeby poradzić sobie z komunikacją. Chociaż nie ukrywam, że metro wciąż stanowi problem (śmiech). Szczególnie wyjście z niego. Nie wiem, czy się kiedyś tego nauczę. W Mediolanie było pięć linii i dawałam sobie radę. A tu dwie… No ale może się przystosuję.


Popularność a relacje

Udział w programie wpłynął na twoje relacje z ludźmi z twojego otoczenia?

Muszę przyznać, że program zweryfikował dużo moich znajomości. Jestem za to wdzięczna, bo to otworzyło mi oczy na to, kto wspiera mnie bez względu na wszystko, a kto jest przy mnie tylko wtedy, kiedy jest dobrze.

Ale jest przy tobie ktoś wyjątkowy. Na InstaStories pokazałaś zdjęcie z chłopakiem. Jak zaczęła się wasza relacja?

Zaczęło się od przyjaźni. Bardzo mnie wspierał, kiedy w Internecie ludzie nie byli dla mnie życzliwi. Było mi bardzo smutno. Ale miałam jego wsparcie. To było fajne, że poza moimi bliskimi, którzy wiem, że zawsze za mną staną, był jeszcze on. Pomagał mi z tym wszystkim. Program nauczył mnie też tego, żeby nie ufać ludziom. Jestem ufna. Dla każdego chciałabym dobrze, ale wiem, że tak się nie da.

Zaufanie jest ważne w relacjach. I skoro już poruszyłaś ten temat… Mówisz, że wiele osób zaczepia cię na ulicy. Widzę, ile osób komplementuje cię w sieci. Jak twój chłopak sobie z tym radzi? Nie jest zazdrosny?

Dużo o tym rozmawiamy. Rozmowa jest podstawą udanego związku. Muszę przyznać, że mój partner nie jest o mnie zazdrosny. Darzy mnie dużym zaufaniem. Ja jego zresztą też. Mam nadzieję, że ta relacja będzie cały czas szła w tym kierunku, w którym idzie dotąd. Nie sądziłam, że uda mi się kiedykolwiek znaleźć osobę, z którą będę się tak świetnie dogadywać.

Jak się poznaliście?

Zaprosił mnie na wesele (śmiech). Mieszkamy na terenie jednej gminy. Znaliśmy się wcześniej. I tak wyszło, że poszliśmy razem. Od tamtej pory utrzymywaliśmy ze sobą kontakt. Świetnie nam się rozmawiało. Lubiliśmy ze sobą spędzać czas. I skoro wszystko tak się dobrze układało, postanowiliśmy spróbować iść o krok dalej.

Są już plany wspólnego zamieszkania? Na odległość może nie być najłatwiej.

Wierzę w to, że da się zbudować relację bez względu na to, gdzie będziemy przebywać. Jeśli dwóm osobom na sobie zależy, to uda im się tę więź utrzymać. Na razie nie rozmawiamy na temat przeprowadzki. Mój chłopak ma swoje plany, ja mam swoje. Nie chcielibyśmy ich zaburzać ze względu na związek.

A jak radzisz sobie z tęsknotą?

Teraz widzimy się prawie codziennie, więc nadrabiamy czas, który spędziłam w Warszawie. Przyjeżdżam do domu dwa razy w miesiącu, więc nie umieram z tęsknoty.

Kariera dziennikarki

W programie mówiłaś, że myślisz o studiowaniu dziennikarstwa. Jak wyobrażasz sobie karierę w mediach?

W trakcie "Top Model" miałam wątpliwości, czy to na pewno dobry kierunek dla mnie. Czy na pewno chcę studiować dziennikarstwo. Ale ostatni czas utwierdził mnie w przekonaniu, że to dobra decyzja. Najbardziej na świecie chciałabym zostać prezenterką telewizyjną. Chciałabym prowadzić jakiś program i mówię o tym otwarcie. Ciągle zresztą powtarzam sobie, że to marzenie w końcu się spełni. Twoja praca też jest fajna. Rozmawiasz z ludźmi, zadajesz pytania, tworzysz tekst, redagujesz go. To mi się podoba.

Muszę przyznać: moja praca jest super. Może gdy spotkamy się kolejny raz, będziemy już koleżankami po fachu.

Jestem gadułą. Nie mam problemów z nawiązywaniem kontaktów. Wiadomo, że jak każdy człowiek potrzebuję czasem chwili dla siebie, ale kiedy za długo nie ma wokół mnie ludzi, po prostu więdnę. Nie przeżyłabym bez nawiązywania nowych relacji.


Naga sesja

Nie wszystkie zadania w "Top Model" były proste. Z wykonania którego jesteś najbardziej dumna?

Na pewno sesja nago najwięcej mnie nauczyła. To był mój pierwszy raz. Wyszłam ze strefy komfortu. Byłam bardzo zakompleksiona. Wstydziłam się swojego ciała. Zawsze byłam bardzo szczupła. Zdarzało mi się słyszeć komentarze w stylu: "Deska!". Miałam problem z akceptacją siebie. I to wszystko było z tyłu głowy tuż przed sesją. Cieszę się, że udało i jestem wdzięczna za ten piękny kadr Marcie Wojtal. Joanna Krupa i Joanna Koroniewska stworzyły tak niesamowitą atmosferę, że czułam się jak ryba w wodzie. Gdyby nie to wsparcie, miałabym problem ze zrzuceniem szlafroka. Przed sesją myślałam tylko: "Boże, co to będzie?". Byłam skrępowana, ale jednocześnie dumna, że doszłam do tego momentu i też zmotywowana, bo nie chciałam zaprzepaścić tego wszystkiego, co osiągnęłam w programie. Połączenie tego wszystkiego pozwoliło mi przezwyciężyć swoje kompleksy i słabości. Czułam się szczęśliwa.

Rodzice też byli dumni?

Z tatą nie mieszkam od kilkunastu lat. Mój kontakt z nim jest mocno ograniczony. Za to ogromne wsparcie mam w mamie. Nigdy nie powiedziała, że się wstydzi tego, że pozowałam nago. Jest ze mnie dumna. Zawsze mi kibicuje i trzyma za mnie mocno kciuki, a ja jestem jej ogromnie wdzięczna. Zresztą zachowałabym się tak samo, gdyby moje dziecko pozowało do nagiej sesji w programie, do którego nie jest łatwo się dostać.

Zobacz także:

Pola Wiśniewska pyta męża o synka: "Jak sprawiliśmy, że jest taki idealny?". Zabawna reakcja muzyka

Iza Małysz opublikowała nieznane dotąd zdjęcie z wesela córki. "Kocham od dawna oboje"

Julia Kamińska zachwyca figurą na wakacjach. Spędza je z wyjątkową osobą

Obejrzyj również:

Maja Hyży o patchworkowej rodzinie
Maja Hyży o patchworkowej rodzinie
Wideo: Aleksandra Czajkowska | cozatydzien.tvn.pl

źródło: cozatydzien.tvn.pl | autor: Aleksandra Głowińska

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
publikuj
Właśnie pojawiły się nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Pomoc | Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
Zapadł wyrok w sprawie pisarza Jakuba Żulczyka. Czy sąd uznał, że doszło do znieważenia prezydenta?
Następny artykuł:

Zapadł wyrok w sprawie pisarza Jakuba Żulczyka. Czy sąd uznał, że doszło do znieważenia prezydenta?

tvnpix