Tomasz Górnicki w rozmowie z "Co za Tydzień" powiedział:
- Każda wystawa, która tutaj jest, musi być skrojona specjalnie pod to miejsce. To jest brutalistyczna przestrzeń zamknięta, do której dochodzi się tylko jednym wejściem. Wystawa jest wystawą skrajności, bo z jednej strony opowiadam o osamotnieniu, o nieprzepracowanym bólu, który rodzi traumę, ale też o pomocy i samej idei pomocy. Umieściłem tutaj dwanaście rzeźb dzieci po to, żeby stworzyć relacje między nimi, ale też między odbiorcą a rzeźbami. Zależy mi na tym, żeby osoby, które oglądają wystawę, stały się mimowolnie nie tylko obserwatorem, ale też częścią samej instalacji - mówił.
Kurator wystawy Łukasz Szostkiewicz powiedział:
- Tomek jest artystą niezwykle utalentowanym, pracowitym — nazwijmy to w ten sposób. Wychodząc tak naprawdę w temacie tej wystawy dwa–trzy lata temu, już myślał o tych łóżkach, myślał o tych dzieciach, ale to miał być raczej bardziej osobisty komentarz. Z biegiem czasu kwestia wojny w Ukrainie, działań i konfliktów w Strefie Gazy — wiem, że Tomek bardzo mocno to przeżył. Chciał też w jakiś sposób to opowiedzieć, dać swój komentarz. No i właśnie "Dormitorium" ma taki charakter - mówił. Tomasz Górnicki dodał:
- Wystawa nie jest tylko o dzieciach, o relacji z dziećmi i pomocy dzieciom, tylko dziecko jest tutaj symbolem tej bardzo wrażliwej, delikatnej części, którą każdy ma w sobie. Dorosły też. Więc dotyczy ona szeroko rozumianych osób wykluczonych w naszym społeczeństwie. To jest niesamowite, że z takiej przestrzeni archetypalnej, wewnętrznej, emocjonalnej nagle okazuje się, że ta wystawa staje się bardzo globalna, ogólna i rezonuje z polityką — Strefa Gazy, pandemia, choroby psychiczne, Ukraina. Co jest smutne, koniec końców, bo widać, że te wątki one były, są i pewnie będą. Jest to jakaś immanentna część naszej kultury - mówił artysta.
Autorka/Autor: AC
Źródło zdjęcia głównego: crab