W rozmowie z "Co za Tydzień" James Gunn, reżyser nowego "Supermana" powiedział:
"To jest przecież pierwszy superbohater w historii. Został stworzony w 1938 roku przez Jerry'ego Siegela i Jerry'ego Shustera. Jest w nim coś elementarnego, ikonicznego. Sprawia mi ogromną przyjemność obserwowanie, jak ta postać zmienia się, dostosowując do rzeczywistości, w której dziś żyjemy. Wydaje mi się, że obecnie taki bohater jak Superman jest nam bardzo potrzebny" - mówił.
Rachel Brosnahan, która w filmie wciela się w postać Lois Lane dodała:
"On widzi w ludziach tylko ich najlepsze cechy, dlatego decyduje się żyć pośród nich, głęboko wierzy w ludzkość i nic nie jest w stanie tej wiary złamać" - mówiła.
W tytułowej roli przybysza z Kryptonu wystąpił David Corenswet, który ryzykuje to, że z tym ikonicznym bohaterem zostanie utożsamiony na długo.
Dawid Muszyński, dziennikarz "Co za Tydzień" zapytał:
- Czy jesteś gotowy na to, by stać się jednym z najbardziej rozpoznawalnych ludzi na świecie? Superman obok Bonda to postać, którą zna dosłownie każdy człowiek na tej planecie.
"Skoro zagrałem Supermana, to w sumie mogę zagrać i Bonda i mieć obu z głowy. Nie jestem na to gotowy, nie podoba mi się ten pomysł i mówiąc szczerze, będę się przed tą rozpoznawalnością bronił. Nikt nigdy nie będzie wiedział, kim jestem i gdzie jestem. Może będę się ukrywać pod dywanem w domu do końca mojego życia, kto wie" - mówił.
"Patrząc na to z boku, wydaje mi się, że nie ma lepiej przygotowanej osoby do tej roli" - dodała aktorka.
Gdy tylko aktor założył charakterystyczny strój z czerwoną peleryną, od razu poczuł, że dzieje się coś magicznego.
"To wspaniałe, wręcz epickie wrażenie, gdy codziennie wchodzisz na plan, mając na sobie ten ikoniczny strój. W szczególności pelerynę, która daje tak niesamowity efekt. Automatycznie wzrasta pewność siebie. Odruchowo twoja klatka piersiowa zaczyna się naprężać, eksponując tę literkę S. I słyszysz, jak ludzie dookoła mówią, wow, Superman właśnie wszedł" - dodał David Corenswet.