"Depresja komika" podbija Bielsko-Białą! Rafał Rutkowski i Adam Woronowicz w jubileuszowym, 100. spektaklu
Czym zaskakuje "Depresja komika"?
"Depresja komika" to niezwykłe widowisko, które bawi się formą i nie daje zamknąć w jednej szufladce. Spektakl płynnie łączy ze sobą stand-up, one-man show, farsę, klasyczną komedię, a nawet tradycyjny dramat. Nie brakuje w nim również wstawek musicalowych - na scenie piosenki wykonuje sam Adam Woronowicz, co Rafał Rutkowski z przymrużeniem oka nazywa "ewenementem w skali światowej".
Sztuka opiera się na ciągłym zderzaniu przeciwstawnych żywiołów oraz psychologicznych kontrastach. Jak podkreślają sami aktorzy, w tej opowieści komik żywi się ludzkim śmiechem, z kolei terapeuta - ludzkim płaczem. Mimo jazdy po bandzie i sporej dawki farsy, historia dwóch aktorów rozliczających się ze swoim zawodem dotyka spraw ważnych i dojrzałych.
Ten spektakl rzeczywiście cały czas nas zaskakuje. Od samego początku, czyli – jak policzyliśmy – od 13 lat. Mam nadzieję, że ten spektakl daje możliwość zdrowego pośmiania się i skłania do pewnej refleksji. W sumie niczego tam nie obśmiewamy ani nie wyśmiewamy, bo opowiadamy naszą historię. To rzeczywiście opowieść dwóch aktorów o swojej przygodzie z tym zawodem.- tłumaczy Adam Woronowicz.
Uniwersalny sukces po latach
Siłą napędową przedstawienia jest nie tylko błyskotliwy scenariusz, ale przede wszystkim autentyczna relacja łącząca odtwórców głównych ról. Rafał Rutkowski i Adam Woronowicz znają się od blisko 30 lat - studiowali na tej samej uczelni i pochodzą z tego samego miasta, Białegostoku, którego akcenty mocno wybrzmiewają na scenie. Panowie nie kryją, że uwielbiają pracować ze sobą zarówno w teatrze, jak i w projektach telewizyjnych, takich jak chociażby program "Taskmaster".
Śmieszne w tym spektaklu jest to, że komik żywi się śmiechem, a terapeuta - płaczem. Zderzenie tych dwóch żywiołów, ognia i wody, nadaje temu spektaklowi siłę. My się z Adasiem znamy, nie wiem, z 30 lat. Studiowaliśmy na jednej uczelni. Pochodzimy z tego samego miasta - z Białegostoku. Wątki białostockie są bardzo silne w przedstawieniu "Depresja komika". Lubimy się, lubimy być razem na scenie, lubimy spędzać ze sobą czas prywatnie, więc fajnie jest móc pracować z kimś tak piekielnie zdolnym jak Adam.- powiedział Rafał Rutkowski.
Występ w Bielsku-Białej miał dla artystów wymiar szczególny, stanowiąc symboliczne zwieńczenie lat pracy nad sztuką.
Dzisiejszy, setny spektakl jest dla nas świętem. Pokazuje, że warto pisać teksty, które są, powiedziałbym, uniwersalne. To znaczy takie, które działają nie tylko w momencie, kiedy się je napisało, lecz także na przykład dziesięć lat później.- podsumowuje z dumną Rafał Rutkowski..
Ubrani odświętnie w eleganckie garnitury aktorzy podziękowali publiczności za dotychczasowe wsparcie, życząc wszystkim zdrowia i zapraszając na kolejne pokazy „Depresji komika” zarówno w miastach w całej Polsce, jak i poza granicami naszego kraju.