"Azja Express" wraca z nowym sezonem. Uczestnicy zdradzili, co naprawdę działo się za kulisami
Premierowy odcinek nowego sezonu "Azja Express" uczestnicy i twórcy programu mogli obejrzeć wspólnie podczas specjalnego spotkania. Była to okazja nie tylko do zaprezentowania pierwszego epizodu, ale również do powrotu do wydarzeń, które jeszcze niedawno były dla bohaterów codziennością.
Izabella Krzan, prowadząca "Azja Express", doskonale pamięta emocje towarzyszące uczestnikom przed premierą. Jak przyznała, dla wielu z nich szczególnie stresujące jest to, w jaki sposób zostaną przedstawieni widzom.
"Kamień serca mi spadł, bo wiem, że oni, czyli uczestnicy, stresują się bardzo tym, w jaki sposób zostaną pokazani. Jak potem widzą siebie na ekranie i widzą uśmiech i widzą śmiech, bo naprawdę to był bardzo zabawny odcinek. To kamień serca mi spada. Wiem, że to jest dopiero początek. A początki zawsze są lekkie, oni są delikatni, oni proszą o stopa, a po ostatnim mówią stop! Zatrzymaj się, ja chcę tu wsiąść" - mówiła Izabella Krzan, prowadząca "Azja Express".
Dla uczestników emisja pierwszego odcinka była również podróżą w przeszłość. Mateusz Banasiuk i jego siostra Aldona przyznali, że oglądając program, ponownie poczuli emocje towarzyszące im podczas wyjazdu. Szczególnie mocno zapamiętali moment, w którym zostali wyrwani z codziennej rzeczywistości i niemal natychmiast musieli rozpocząć rywalizację.
"Wróciły wspomnienia, wróciły emocje związane z tą rywalizacją, z tą przygodą. Ja w ogóle byłam mega ciekawa, jak to wszystko zostanie pokazane, bo to była niesamowita przygoda. Nasza poranna pobudka i wyrwanie nas z tej rzeczywistości, to się działo naprawdę... To się wydarzyło po prostu tak nagle niespodziewanie i potem my wszyscy razem biegniemy gdzieś przed siebie z plecakami, z walizkami, nie wiadomo dokąd" - mówili Mateusz Banasiuk z siostrą Aldoną, uczestnicy programu.
Małgorzata Socha podkreślała natomiast, że dla niej i pozostałych bohaterów wyprawa miała być przede wszystkim przygodą. Wynik rywalizacji nie był najważniejszy. Każdy kolejny dzień przynosił za to nowe doświadczenia.
"Każdy z nas tam jechał po przygodę, nie po wygraną. Każdy odcinek to była dla nas taka nagroda i my to po prostu braliśmy z całym dobrodziejstwem inwentarza, a to było różne, ale cieszyliśmy się z tego. Trochę jak dzieci" - dodała Małgorzata Socha, która również wystąpiła w programie.
Edyta Herbuś zwróciła uwagę na to, jak wymagający był już sam początek wyprawy. Uczestnicy wcześniej słyszeli ostrzeżenia, że pierwszy dzień będzie wyjątkowo trudny. Rzeczywistość szybko zweryfikowała ich wyobrażenia.
"Jechaliśmy na ten program, to nam wszyscy mówili, pierwszy odcinek jest przerąbany, pierwszy dzień produkcja po prostu tak wam da w tyłek, żebyście nie wiedzieli, jak się nazywacie, a później będzie gorzej. Rzeczywiście my po tym pierwszym dniu, no to w ogóle ratuj się kto może. Pierwsze szukanie noclegu, więc to zawsze ta bariera wstydu i to wszystko jest takie bardzo wymagające od nas. Ta strefa komfortu w ogóle nawet jej nie widać" - mówiła uczestniczka Edyta Herbuś.
"Azja Express" pokaże uczestników z zupełnie innej strony
W programie nie chodzi jednak wyłącznie o rywalizację. Błażej Król zwrócił uwagę na nieprzewidywalność, która towarzyszy uczestnikom niemal na każdym kroku. W "Azja Express" sytuacja potrafi zmienić się w jednej chwili, a poczucie, że jest się na prowadzeniu lub na końcu stawki, niekoniecznie odpowiada rzeczywistości.
"Cały czas jesteś w biegu, cały czas jesteś poddawany takiej psychologicznej grze. To była taka przypadkowość, która była taka piękna, bo nagle wydawało nam się, że jesteśmy ostatni, okazało się, że nie jesteśmy ostatni albo wydawało nam się, że jesteśmy pierwsi, a nie byliśmy pierwsi" - dodał uczestnik Błażej Król.
Małgorzata Socha podkreśliła z kolei, że wyprawa zdecydowanie odbiegała od typowego wyjazdu wypoczynkowego. Uczestnicy musieli mierzyć się z brakiem wygód, samodzielnie szukać noclegów i gospodarować ograniczonym budżetem.
"Naprawdę to nie jest wyjazd all inclusive, to nie są żadne wygody, to nie są wakacje i rzeczywiście my szukamy noclegów. Rzeczywiście nie mamy co jeść i rzeczywiście mamy tylko tego jednego przysłowiowego dolara na dzień" - tłumaczyła Małgorzata Socha.
Jednym z ważnych elementów nowej edycji ma być również pokazanie uczestników bez wizerunku, który na co dzień funkcjonuje w mediach społecznościowych. Michał Danilczuk zauważył, że sytuacje przedstawione w programie mogą być bliskie widzom właśnie dlatego, że nie różnią się od problemów, z którymi mierzą się na co dzień.
"Sytuacje, które my poruszamy, inne pary, to są takie sytuacje życia i dnia codziennego, że każdy ogląda na przykład nas, czy Małgosię Sochę, czy Jeleniewską i im się wydaje, że my wszyscy mamy tak łatwo w życiu i że to wszystko jest takie kolorowe, patrząc na Instagram jednej czy drugiej osoby, a każdy z nas ma takie same problemy, boryka się z tymi samymi wyzwaniami. I to jest fajne, że to bardzo jest pokazane w programie" - opowiadał Michał Danilczuk, uczestnik nowej edycji "Azja Express".
Mateusz Banasiuk dodał, że właśnie autentyczność ma być jednym z najważniejszych elementów programu. Uczestnicy zostają postawieni w sytuacjach, w których trudno utrzymać wykreowany wizerunek. Zamiast tego widzowie mają zobaczyć ich prawdziwe reakcje, również te trudne.
"Ten program ma pokazywać prawdziwe emocje, a prawdziwe emocje są i jasne i ciemne. Chcemy w tym programie pokazać osoby, które znamy w zupełnie innym świetle. Jakby tak po prostu, taką ludzką stronę, niewykreowaną przez media społecznościowe albo jakieś filtry w telefonie, tylko surową prawdę o człowieku" - dodał Mateusz Banasiuk.
Więcej rozmów z uczestnikami i twórcami "Azja Express" znajdziecie w materiale wideo na górze strony.