Dorota Pomykała nie chciała być aktorką. Teraz świętuje 45-lecie pracy. "Każdą rolę traktowałam jak przygodę"
Dorota Pomykała świętuje 45-lecie pracy artystycznej
Dorota Pomykała urodziła się 3 lipca 1956 roku w Świerklańcu koło Tarnowskich Gór. W 1981 roku została absolwentką Wydziału Aktorskiego Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie. Dwa lata wcześniej zaczęła współpracę ze Starym Teatrem w Krakowie, w którym zadebiutowała w wieczorze poetyckim "Jan Kochanowski" w reżyserii Jana Korwina-Kochanowskiego. Za to w kinie Dorota Pomykała pojawiła się po raz pierwszy w 1978 roku w "Aktorach prowincjonalnych" Agnieszki Holland.
Artystka w rozmowie dla "Co Za Tydzień" wyznała, że w przeszłości chciała zostać psychologiem, a o aktorstwie zupełnie nie myślała.
- Nigdy nie chciałam być aktorką, chciałam być psychologiem. Chodziłam na religię i pamiętałam, że ksiądz powiedział, że dostaliśmy dużo, dużo talentów z nieba i że naszym obowiązkiem jest w życiu te talenty sprawdzić. Pomyślałam, jak ja coś mówię, to klasa się śmieje. Na konkursy recytatorskie nie chodziłam, bo mnie to tak trochę peszyło. Wolałam zawsze takie formy bardziej kameralne i złożyłam papiery do szkoły teatralnej do Krakowa.
Aktorka zdradziła, że jej rodzice byli bardzo zaskoczeni. Ona sama postanowiła dokończyć to, co zaczęła i ukończyła studia. Dorota Pomykała wspominała, że ogromny wpływ mieli na nią Krzysztof Kieślowski i Jerzy Jarocki. Reżyserzy pokazali jej, jak sprawić, aby przykuć uwagę widza.
Dorota Pomykała o oscarowych rolach i przełomach w swojej karierze
Dorota Pomykała opowiedziała nam o etyce pracy i podkreśliła, na jakich wartościach oparła swoją karierę.
- Nigdy nie walczyłam o żadne role, nigdy nie wchodziłam do gabinetów, nie wystukiwałam tam, nie pukałam i pytałam, czemu mi tu nie dajecie? I każdą rolę, którą dostawałam później, traktowałam jako taką cudowną przygodę. Tak jakbym dzieckiem była, które się właściwie w ten zawód bawi. Nie traktuję go tak strasznie serio, poważnie i że jak mnie nie obsadzają, to już koniec świata i że na pewno trzeba z mostu skoczyć.
Dorota Pomykała dobrze wspomina rolę Matki Boskiej w "Pastorałce" Schillera.
- Bardzo to przeżywałam, bo to był taki pierwszy teatr telewizji, gdzie moi rodzice mnie zobaczyli. To dla mnie było najważniejsze.
Artystka dostała nagrodę w USA za główną rolę w filmie "Kobieta na dachu" w reżyserii Anny Jadowskiej. Wyróżnienie wręczył jej hollywoodzkie gwiazdor - Robert De Niro.
- I co mówiłam? "Cholera, jest dobrze". Ja chyba coś umiem i nabrałam takiej większej pewności siebie i teraz chyba już ją czuję, że coś potrafię.
Dorota Pomykała zagrała w etiudzie fabularnej w reżyserii Tadeusza Łysiaka, która została zrealizowana jako film dyplomowy Warszawskiej Szkoły Filmowej. Obraz był nominowany do Oscara w 2022 roku.
- Nam powiedział taki profesor Jerzy Goliński: słuchajcie, różne role będziecie dostawać. Ale pamiętajcie, że cudowne jest to, że jeśli na 10 zdań uda wam się tam jedno, chociaż nie skłamać albo takie zdanie, dla którego chcecie przez dwie godziny stać na scenie, ale to jedno powiedzieć, tak żeby to znaczyło dla was bardzo, bardzo dużo, to warto.