"Świętoszek" już do obejrzenia w Teatrze Jaracza w Łodzi. Co o spektaklu mówią sami twórcy? Posłuchajcie sami

Spektakl "Świętoszek"
Zobaczcie relację ze spektaklu "Świętoszek"
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
"Świętoszek" Moliera w reżyserii Magdaleny Piekorz został wystawiony na destach Teatru im. Stanisława Jaracza w Łodzi. Olivier Janiak wraz z kamerami programu "Co za Tydzień" porozmawiał z twórcami spektaklu. Posłuchajcie, co powiedzieli.

Olivier Janiak porozmawiał z Magdą Piekorz o spektaklu "Świętoszek".

M

- Bardzo dobrze mi się tutaj pracowało. To jest zespół, który czuje wiersz. To nie jest łatwe mówić wierszem i nie jest łatwo zagrać w jednej przestrzeni, bo wszystko, cały spektakl dzieje się w jednym miejscu — mówiła.

Zanim o "Świętoszku", to dwa słowa o tobie, bo ty masz cudne jubileusze, jeśli chodzi o teatr.

- Nie mogę uwierzyć, no 20 lat myślałam, że w teatrze będę na chwilę. Byłam zawsze bardziej nastawiona na reżyserię filmową, ale tak się potoczyło, że z filmem jest zawsze trudniej, więc weszłam w teatr i właściwie mam wszystkie w tej chwili gatunki na swoim koncie, od komedii poprzez musical, operę, no a na właśnie repertuarze klasycznym kończąc — dodała.

Dlaczego reżyserka zdecydowała, że wystawi "Świętoszka" w XXI wieku?

- Słuchaj, to jest tak aktualne. To jest spektakl o nas. To jest spektakl o manipulacji. Jak łatwo można zostać oszukanym, co wydaje mi się, że w dzisiejszym świecie, w dzisiejszych czasach jest szalenie aktualne. Myślę, że to wszystko, co się dzieje w tej chwili w naszym kraju, no mnie akurat niepokoją bardzo te ostatnie wybory i to, w jakim kierunku to wszystko może pójść. Tak naprawdę ta sztuka też jest trochę i o tym. Właśnie o tym, jak można nieopatrznie zrozumieć, czy odczytać pewne intencje. Dać się zwieść takim ułożonym dobrze frazesom. I no po prostu to prowadzi już potem tylko w dół — mówiła.

Jakub Lewandowski, który jest choreografem w rozmowie z Olivierem Janiakiem powiedział:

- Jestem odpowiedzialny za ruch, za to, jak aktorzy mają się przemieszczać, poruszać. I tak naprawdę mogę to nazwać czasami jakąś reżyserią ruchu. Czasami jest tak, że faktycznie tekst jest bardzo mocno osadzony i wtedy ten ruch musi się przenikać razem z tekstem. Musi być to tak skomponowane, by te dwie wrażliwości mogły się przenikać. Czasami jest tak, że on jest pewnego rodzaju jakimś takim dodatkiem, wypełnieniem. I jestem po to, żeby tu pomóc i nadać też pewien charakter, bo pamiętajmy o tym, że sztuka jest osadzona w XVII wieku, więc też staram się w ten sposób podążać — mówił.

- Na pewno w inny sposób ludzie siadali, zachowywali się, komunikowali się, że na pewno nie mogli usiąść sobie w ten sposób mężczyźni, tylko wszystko było bardziej powściągliwe, więc tutaj starają się na to zwrócić uwagę.

Anna Drobczyk, która jest kostiumografką, dodała:

- Pragnęliśmy, żeby to było rzeczywiście historyczne, jakby w formie przede wszystkim. Te kostiumy są zrealizowane też w zupełnie nowoczesnych tkaninach i dodatkach. Chcieliśmy, żeby ten motyw bańki mydlanej gdzieś tam się przemazywał przez to wszystko, stąd dużo błysku, wszystkie dodatki są szklane, kryształowe, perełki, tak więc bardzo dużo detalu. Myślę, że warto sobie zobaczyć to też z bliska, żeby docenić tę detaliczną pracę pracowni krawieckich, szewskich. Mieliśmy wszystkie buty realizowane tutaj w Teatrze Jaracza.

Dyrektora Teatru Jaracza w Łodzi — Małgorzata Kowalska, dodała:

- Wydaję mi się, że "Świętoszek" to jest taka pozycja repertuarowa, która powinna się znaleźć prawie w każdym teatrze. Coś dla młodzieży. Aktorzy mówią wierszem, każdy aktor powinien przejść przez to, jak się mówi wierszem i dobrze się mówi wierszem, to proza zawsze się pojawi. Można u nas znaleźć "Różę Jerychońską", w najbliższym czasie kolejna premiera, "Morderstwo w hotelu". Można znaleźć "Wojnę na trzecim piętrze". Jest dużo ciekawych pozycji repertuarowych. Ciągle coś ciekawego, żeby ten widz przyszedł.

Czytaj więcej: