Gwiazdy

Agnieszka Kotońska o diecie i cenach żywności. "Kiedyś człowiek ze stówą w sklepie czuł się jak biznesmen, dziś jak żebrak"

Gwiazdy

Autor:
Cezary
Wiśniewski

Agnieszka Kotońska ubolewała ostatnio, że po wakacjach przybrała nieco na wadze. W rozmowie z Cezarym Wiśniewskim z cozatydzien.tvn.pl mówi, jak zamierza pozbyć się zbędnych kilogramów. Rygorystyczna dieta? Nie ma mowy.

Agnieszka Kotońska od lat zabawia widzów, komentując telewizyjne produkcje w show TTV "Gogglebox. Przed Telewizorem". Dzięki autentyczności i otwartości na nowe znajomości zyskała wielu fanów, którzy z chęcią śledzą, jak wiedzie jej się w życiu prywatnym. Celebrytka zaskakuje najczęściej nietypowymi metamorfozami, a największe wrażenie robią zazwyczaj te, które dotyczą jej sylwetki. Właśnie opowiedziała nam o swoich nawykach żywieniowych.

Agnieszka Kotońska o noworocznych postanowieniach

Agnieszka Kotońska została zapytana, czy jest zwolenniczką robienia sobie noworocznych postanowień. Odpowiada stanowczo.

- Nie mam noworocznych postanowień, bo nigdy z nich nic nie wynikało. Mogę sobie mówić, że zacznę systematycznie ćwiczyć, ale później szlag jasny wszystko trafia. Wynika to może z tego, że nie lubię planować, jak osoba, która funkcjonuje według własnego kalendarza. U mnie wszystko dzieje się szybko, podejmuję pochopne decyzje i czasem wymyślam postanowienia na poczekaniu - zapewnia.

Agnieszka Kotońska o diecie

Polacy najczęściej postanawiają sobie, że od nowego roku zaczną zdrowiej się odżywiać, uprawiać więcej sportu, zwłaszcza po świątecznym łakomstwie. Agnieszka nie czuje presji, by postępować podobnie, bo doskonale wie, kiedy i na co może sobie pozwolić.

- Dostałam teraz słomianego zapału, ale idzie to w żółwim tempie. Powakacyjne kilogramy są oczywiście. Raz mi się udało je zrzucić, teraz, po świętach, znowu się pojawiły, wiadomo, bigosik u mamy i pierożki były pyszne, więc odpięłam guzik przy spodniach. (...) Testowałam wiele diet i już wiem mniej więcej, na co mogę sobie pozwolić. Staram się unikać chleba i mącznych rzeczy, a takie pierożki na przykład tylko od święta. W tygodniu staram się pilnować tego, co mam na talerzu. Jest to rybka, są to warzywa, mięso gotowane... - wylicza.

Gwiazda "Gogglebox" dodaje ponadto, że nie stawia na konkretne produkty, odżywia się bardzo zwyczajnie. Niestety, odczuwa również skutki inflacji.

- Nie mam świra na punkcie bezglutenowych produktów, ale nie muszę go mieć, bo nie jestem uczulona na gluten. Mogę sobie pozwolić na pszenną bułkę. Na moim talerzu też znajdzie się czasem schabowy w panierce, ale nie jest on jakiś duży. Ziemniaki? Na pewno nie cały talerz, dwa lub trzy ziemniaki wystarczą. Zdrowa dieta nie jest karą, tylko jest wyliczaniem kalorii produktów, jakie masz na talerzu. Lubię pichcić z tego, co mam w lodówce. (...) Wszystko bardzo podrożało, zauważyłam to już dawno. Ostatnio nawet sobie opowiadaliśmy z bliskimi, że kiedyś jak człowiek miał sto złotych i wchodził do sklepu, to czuł się jak biznesmen, a teraz jest jak żebrak. Liczę, mając tę stówę, na co mogę sobie pozwolić. Ceny są zawrotne, a wypłaty nie są z gumy, nie naciągniemy ich, więc człowiek będzie się musiał nieco nakombinować, żeby za to wyżyć.

Agnieszka Kotońska przyznała się ponadto do zabawnej praktyki sprzed lat. Okazuje się, że kupowała ubrania w mniejszym rozmiarze.

- Jak nagrywaliśmy pierwsze sezony "Goggleboxa", to oczywiście myślałam sobie, że nadal jestem młoda i szczupła i nie chciałam zaakceptować, że lata lecą, a kilogramy przybywają. Bardzo często kupowałam sobie za małe spodnie, przynosiłam do domu i głupio mi było je oddać, bo kobieta w sklepie mówiła, że mogą nie pasować, ale niektóre się doleżały, bo teraz jestem w stanie część wcisnąć na tyłek.

Zobacz także:

Sylwia z „Żon Miami" o traumie z dzieciństwa
Sylwia z „Żon Miami" o traumie z dzieciństwa Sylwia Heart z programu „Żony Miami" w rozmowie z Dagmarą Olszewską opowiedziała o traumatycznej historii z dzieciństwa. Źródło: Co za Tydzień

Autor:Cezary Wiśniewski

Źródło zdjęcia głównego: Foto: IG @agnieszkakotonska

Pozostałe wiadomości