Adam Woronowicz tej jesieni w trzech odsłonach. "Ta różnorodność jest czymś dla mnie zbawiennym"
Od "Klary" po "Wśród nocnej ciszy"
Olivier Janiak zwrócił uwagę na wyjątkową różnorodność projektów, w których tej jesieni zobaczymy Adama Woronowicza. Aktor pojawi się zarówno w produkcji obyczajowej, programie rozrywkowym, jak i projekcie Jana Holoubka utrzymanym w zupełnie innym tonie.
- No, ja tego nie wymyślam sobie, nie siedzę w kanapie i nie myślę: a teraz może tak, a tak. To jest po prostu jakiś taki bieg wydarzeń, który się zdarza czasami, gdzieś jest poza mną. Oczywiście następuje propozycja, ktoś mnie do tego projektu zaprasza. Ja oczywiście mogę podjąć tę historię albo mogę powiedzieć: no, zawsze nie, dziękuję. Jesteśmy ludźmi wolnymi. Ale od dłuższego czasu jakoś daję się porwać temu prądowi, tego, co przychodzi. Ta różnorodność jest czymś dla mnie zbawiennym. Ja bardzo to lubię i lubię się w takich różnych rzeczach sprawdzić. To rzeczywiście historię... No, nikt mi nie proponował wcześniej tego typu roli, jak prowadzący w jakimś stricte programie, formacie rozrywkowym. Nie wiem nawet, jak by się do tego zabrać, ale w sumie jest to jakimś wyzwaniem. No, czemu nie? Dlaczego nie spróbować? - mówił aktor.
Aktor zdradził również, że rola w produkcji Jana Holoubka była dla niego pewnym zaskoczeniem. Podobnie było w przypadku drugiego sezonu „Klary”, w którym wciela się w postać kochanka głównej bohaterki.
- Serialu Janka Holoubka nikt nie proponował takiej roli. Naprawdę nie byłem rozpieszczany akurat tego typu rolą. I trochę zostałem zaskoczony, jak sam Janek powiedział mi przez telefon: „Mi się wydaje, że nikt takiej roli nie zaproponował”. To prawda, nikt do tej pory. „Klara”... Nie mogę powiedzieć, że byłem rozpieszczany rolami kochanków, żeby nie powiedzieć: w ogóle nie. Nagle mam być jakimś kochankiem i to tak naprawdę totalnie pochłoniętego właśnie tą relacją z tytułową Klarą. Dlaczego by nie? Dlaczego by nie spróbować? Super, ja się bardzo cieszę. Nie wiem, nie wiem, co mogę więcej powiedzieć. No, zobaczymy. Po prostu staram się zaangażować maksymalnie w to, co robię - dodał Adam Woronowicz.
Adam Woronowicz gospodarzem „Taskmastera”
Jednym z największych wyzwań dla aktora jest jednak „Taskmaster” – nowy program rozrywkowy, który tej jesieni zadebiutuje na antenie TVN. Woronowicz wcieli się w tytułowego Taskmastera, a jego zadaniem będzie ocenianie uczestników wykonujących nietypowe zadania.
Zapytany o to, czego widzowie mogą spodziewać się po programie, aktor podkreślił przede wszystkim jego rozrywkowy charakter:
- No, fajnie by było, żebyśmy się przy tym wszyscy w studiu — ja i zaproszeni przeze mnie goście, jak również publiczność, widzowie — trochę pośmiali. W sumie pewna taka propozycja tego formatu na to, żeby troszkę pośmiać się z nas, a zarazem nabrać troszeczkę dystansu do siebie w różnych takich jakichś okolicznościach. No bo format tego programu jest bardzo prosty: wymyślam zadania dla moich gości, którzy realizują je pod czujnym okiem mojego asystenta — na czas, na długość, na szybkość i tak dalej. Po czym razem z widzami oglądamy to w studiu i komentujemy je, oczywiście. Oceniamy to w jakiś sposób. No, oczywiście są punkty, ale, jak sam mówi, Taskmaster przyznaje je według własnego widzimisię. I tutaj nie ma żadnych zasad, i to jest super, nie - mówił aktor.
Dlaczego przyjął tę propozycję?
Olivier Janiak zapytał aktora, dlaczego zdecydował się na udział w programie rozrywkowym i co znalazł w nim dla siebie. Woronowicz przyznał, że możliwość zabawy i spojrzenia na swój zawód z dystansem była dla niego szczególnie kusząca.
- No, to jest fajny projekt, bo można się tutaj też jakby pobawić. Ja nie chcę powiedzieć: jako aktor, ale można się pobawić, można zrobić coś innego, można złapać też dystans do siebie. Można zrobić coś w kontrze do tego wszystkiego, co się tak ogólnie nazywa zawodem aktora. Ciągnie troszkę mnie do tego, żeby czegoś nowego poszukać, coś wykreować, coś zbudować, popatrzeć, jakie są reakcje publiczności w studiu, bo jest z nami publiczność na żywo. Wydaje mi się — i tak mi się wydawało — że mnie jakoś gdzieś do tego pociągnęło w taki naturalny sposób. Jakoś gdzieś tego zapragnąłem, czułem, że to jest taki moment, w którym wszystko się gdzieś zgadza i ten format może fajnie zafunkcjonować. Może dać przede wszystkim dużą frajdę, może być takim rodzajem fajnego show dla publiczności, bo to robimy w sumie dla publiczności, nie dla nas, żeby się spotkać, tylko dla publiczności.
„Taskmaster” wymaga ogromnego skupienia
Format opiera się nie tylko na poczuciu humoru, ale również na improwizacji i szybkiej reakcji. Olivier Janiak zauważył, że prowadzący musi być przez cały czas niezwykle czujny.
Olivier Janiak mówił:
To jest program, który opiera się na dużej dozie improwizacji. Skupienie pewnie jest niezwykle ważne. Cały czas czujność — i to są takie podstawowe elementy, żeby do tego ping-ponga słowno-emocjonalnego być gotowym.
Adam Woronowicz przyznał, że prowadzenie programu jest bardziej wymagające, niż mogłoby się wydawać:
- To jest podstawa, żeby być skupionym. Ja pamiętam, że jak kończymy nagrywanie jakiegoś programu, jednego takiego programu, który trwa z reguły 3–3,5 godziny, no to... Jesteś wypompowany. To wymaga rzeczywiście ogromnego skupienia. Bycia tu i teraz, skupienia na tym, co teraz się dzieje. Ale to wymaga tej energii od każdego z nas. Zarówno ode mnie, od Czarka Sikory, który jest moim asystentem, jak i od kolegów, którzy zostali zaproszeni do tego pierwszego sezonu. Wszyscy - mówił.