"Azja Express" wraca z nową trasą. Gwiazdy zdradzają, co wydarzyło się podczas wyścigu

Klatka kluczowa-634149
"Azja Express" wraca z nową trasą. Gwiazdy zdradzają, co wydarzyło się podczas wyścigu
Źródło zdj. gł.: crab
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Osiem par, trzy azjatyckie kraje i wyścig, w którym każdy dzień przynosi zupełnie nowe wyzwania. Uczestnicy najnowszej edycji „Azja Express” przemierzą Indonezję i Malezję, by dotrzeć do finału w Singapurze. W rozmowie z „Co za Tydzień” zdradzili, jak ekstremalna podróż wpłynęła na ich relacje, z czym musieli się mierzyć i czy udało im się zachować spokój, gdy emocje sięgały zenitu.

"Azja Express" wraca. Uczestnicy zdradzają kulisy podróży

Najnowsza edycja „Azja Express” ponownie zabierze widzów w pełną emocji podróż. Tym razem uczestnicy rozpoczną rywalizację w Indonezji, następnie przemierzą Malezję, a finał wyścigu odbędzie się w Singapurze. W programie zobaczymy osiem par, które będą musiały nie tylko wykazać się sprytem i determinacją, ale także nauczyć się współpracy w ekstremalnych warunkach.

O tym, jak wyglądała podróż i jakie emocje towarzyszyły uczestnikom, opowiedział Mateusz Banasiuk. Aktor wystąpił w programie ze swoją siostrą Aldoną. Jak przyznał, wspólna przygoda była dla nich ogromnym doświadczeniem, a najważniejsze okazało się partnerstwo.

- Programu „Azja Express” nie da się porównać do niczego innego. Tutaj nawet w ciągu jednego dnia, jednego odcinka, emocje zmieniają się co chwilę o 180 stopni. Od euforii przez rozgoryczenie, smutek i żal aż po bezradność i bezsilność. Ale byliśmy razem. A potem znowu euforia. Czułem od Aldony gigantyczne wsparcie. I to, co było dla mnie najbardziej cenne, to fakt, że nie byłem tym starszym bratem, który musiał Aldonę motywować, mobilizować i nieść na swoich plecach. Byliśmy partnerami - mówił aktor.

Uczestnicy musieli wyjść ze swojej strefy komfortu

Jednym z największych wyzwań programu jest konieczność radzenia sobie bez wygód, do których uczestnicy przywykli na co dzień. Michał Danilczuk, który wyruszył w podróż z bratem, zwrócił uwagę przede wszystkim na konieczność proszenia nieznajomych o pomoc.

- Nie jest łatwo pojechać w nieznane, zatrzymać samochód i prosić o trzy- albo dwugodzinną podróż. Kto w dzisiejszych czasach na ulicy — gdybym zatrzymał dziś Pawła — powiedziałby: „Słuchaj, zawieziesz mnie teraz do Gliwic?”. Ale najfajniejsze jest to, że musieliśmy sobie poradzić mentalnie, żeby wyjść ze swojej wewnętrznej strefy komfortu i powiedzieć: „Poproszę cię o jedzenie, poproszę cię o podwózkę, poproszę cię o nocleg”. To było naprawdę ciężkie do przetrawienia - mówił tancerz.

W programie pojawią się również Małgorzata Socha i jej przyjaciel Mariusz. Aktorka podkreślała, że udział w „Azja Express” pozwolił jej zobaczyć zupełnie inną stronę odwiedzanych miejsc. Wszystko to za sprawą podróżowania z bardzo ograniczonym budżetem.

- Podróżowaliśmy za tego przysłowiowego dolara, a zobaczyliśmy pewnie więcej niż niejeden turysta, który podróżuje z grubym portfelem. Poznaliśmy fantastycznych ludzi i mieliśmy masę przygód - mówiła.

Jej programowy partner, Mariusz Szydeł, przyznał natomiast, że choć najważniejsza była wspólna przygoda, nie zabrakło również sportowych emocji.

- Wiadomo, że kiedy pojawiają się emocje i zaczyna się wyścig, trochę włącza się nuta rywalizacji, ale w zdrowym tego słowa znaczeniu - mówił.

„Azja Express” wystawiło ich przyjaźń na próbę

O tym, że program potrafi mocno przetestować nawet najbliższe relacje, przekonały się Zoja Skubis i Marysia Jeleniewska. Uczestniczki nie ukrywały, że wspólna podróż przyniosła zarówno wiele pięknych momentów, jak i bardzo gwałtowne konflikty. Zoja Skubis przyznała, że przed wyjazdem była przekonana, że może liczyć na Marysię. Nie spodziewała się jednak, jak mocno presja programu wpłynie na ich emocje.

- Wiedziałam, że mogę ufać Marysi w wielu kwestiach. Mimo że mamy bardzo dużo podobieństw, wiedziałam też, że prędzej czy później, przy takim programie, emocje puszczą. Nie sądziłam jednak, że będziemy się aż tak zawzięcie żarły. Ja na ciebie, ty na mnie, ja w płacz, ty w płacz. Siedzimy na krawężniku i obie wyjemy jak nienormalne. A potem czekamy, która pierwsza powie: „Przepraszam”. Nie ma żadnego innego testu relacji tak dobrego jak „Asia Express”. Nie ma już szans, żebyśmy pokłóciły się tutaj, w Polsce, o cokolwiek na taką skalę - mówiła Zoja.

Mimo intensywnych emocji i całodobowego przebywania razem, Marysia Jeleniewska podkreśliła, że ich relacja przetrwała próbę. Co więcej, po powrocie do Polski szybko zaczęło im brakować wspólnego towarzystwa.

— Ale fajne było u nas to, że naprawdę nie miałyśmy siebie dość. Mimo że spędzałyśmy ze sobą 24 godziny na dobę, wróciłyśmy do Polski i od razu pojawiła się wiadomość: „No, ale tak jakoś dziwnie pusto w tym mieszkaniu bez ciebie - dodała.

Najnowsze odcinki "Azja Express" już niebawem w TVN.

Autorka/Autor: AC
Czytaj więcej: