- Kiedy i gdzie Martyna Wojciechowska świętowała jubileusz zdobycia Mount Everestu?
- Kiedy Martyna Wojciechowska zdobyła najwyższy szczyt świata?
- Dlaczego wyprawa na Mount Everest była dla niej początkiem wielkich zmian?
- Jak Martyna Wojciechowska wspomina wydarzenia sprzed 20 lat?
Martyna Wojciechowska świętuje 20 lat od zdobycia Mount Everestu. Wróciła do Lądka-Zdroju
W dniach 3-6 września 2026 roku w Lądku-Zdroju odbywał się Festiwal Górski im. Andrzeja Zawady, jedno z najważniejszych wydarzeń w Polsce poświęconych ludziom gór. To właśnie tam Martyna Wojciechowska świętowała wyjątkowy jubileusz - 20. rocznicę zdobycia Mount Everestu. Podróżniczka stanęła na najwyższym szczycie świata w 2006 roku, po 53 dniach wyprawy, zostając trzecią i najmłodszą wówczas Polką, która tego dokonała. Co więcej, dokładnie dwie dekady temu w Lądku-Zdroju odbyła się premiera filmu dokumentalnego "Przesunąć horyzont", opowiadającego o jej wyprawie. Powrót w to samo miejsce po 20 latach był dla Wojciechowskiej wyjątkowo emocjonalnym doświadczeniem.
Pamiętam te emocje, pamiętam te wrażenia i wrócić tu dzisiaj po 20 latach z tym samym tematem, ale jednak inaczej i opowiedzieć to na nowo, to jest bardzo wzruszające doświadczenie- mówiła w materiale dla "Co za tydzień".
Martyna Wojciechowska wspomniała o trudnych doświadczeniach sprzed lat
Wspomnienia związane z Mount Everestem mają dla Martyny Wojciechowskiej znacznie głębszy wymiar niż samo sportowe osiągnięcie. Decyzję o wyprawie podjęła po jednym z najtrudniejszych momentów swojego życia - ciężkim wypadku, w którym złamała kręgosłup, a jej operator Rafał zginął. Lekarze przekonywali ją wówczas, że może już nigdy nie wrócić do pełnej sprawności. Wojciechowska wspominała, że mierzyła się wtedy także z żałobą i depresją.
W tym najtrudniejszym momencie mojego życia [...] nie mogłam sobie poradzić z żałobą po Rafale- wyznała.
Jak tłumaczyła, potrzebowała fizycznego przejścia przez trudny etap i wierzyła, że zdobycie najwyższego szczytu świata pozwoli jej symbolicznie zamknąć poprzedni rozdział życia. Z czasem zrozumiała jednak, że nie było to tak proste.
Oczywiście tak się nie stało i nie ma cudów. To był początek zmian. Tak naprawdę okazało się, że ta droga nie prowadziła na Everest, tylko przez Everest- powiedziała.
Podczas jubileuszu podróżniczka spotkała także osoby, które uczestniczyły w wyprawie sprzed dwóch dekad. Jubileusz okazał się przypomnieniem, że historie sprzed lat wciąż mogą mieć znaczenie dla innych.
Warto dzielić się doświadczeniami i warto sobie uświadomić, że my wszyscy jesteśmy do siebie bardzo podobni. Każdy z nas ma jakieś Everesty i jakieś horyzonty do przesunięcia- podsumowała podróżniczka.
CZYTAJ TEŻ: "Kobieta na krańcu świata". Martyna w jednym z najgorszych miejsc do bycia dzieckiem. Zwiastun 4. odcinka