"Lalka" w sercu Warszawy
Bolesław Prus z dużą dbałością o szczegóły osadził akcję "Lalki" w realiach XIX-wiecznej Warszawy. Miasto jest w powieści czymś więcej niż tylko tłem wydarzeń — to właśnie jego ulice, salony i miejsca spotkań pozwalają obserwować różne warstwy społeczne oraz przemiany zachodzące w ówczesnym świecie.
Jednym z istotnych miejsc akcji są Łazienki Królewskie. To właśnie tam powstawały sceny nowej ekranizacji. Twórcom towarzyszyliśmy podczas realizacji licznego spotkania bohaterów w Pałacu Myślewickim. Na planie pojawili się między innymi Andrzej Seweryn, Borys Szyc, Maria Dębska, Kamila Urzędowska oraz Maja Komorowska.
Andrzej Seweryn o Tomaszu Łęckim
W filmie w postać Tomasza Łęckiego wciela się Andrzej Seweryn. Aktor przyznał, że szczególnie ceni sobie możliwość pracy przy produkcjach, które wymagają odtworzenia minionych epok. Jak podkreślił w rozmowie z „Co za Tydzień”, świat przedstawiony w „Lalce” daje aktorom spore możliwości, ale jednocześnie nakłada na nich dużą odpowiedzialność.
- Bardzo lubię takie światy — światy z przeszłości, trudniejsze do zrealizowania, tak w kinie, jak i w teatrze. Łatwiej się nosi dżinsy niż frak, więc rzeczywiście tutaj człowiek ma pole do popisu, że się tak wyrażę. Ale trzeba też uważać, żeby nie zawieść najpierw siebie samego, a potem widzów. Sam jestem ciekaw, jaki będzie Tomasz Łęcki na ekranie. Mam nadzieję, że będę mógł się uśmiechnąć, kiedy będę obserwował, co wyczynia ten naiwny, biedny arystokrata - mówił aktor.
Borys Szyc o baronie Krzeszowskim. „Tylko scenografia się zmienia”
Borys Szyc wciela się z kolei w barona Krzeszowskiego. Aktor zwrócił uwagę na ponadczasowość bohaterów „Lalki”. Choć akcja rozgrywa się w XIX wieku, emocje i zachowania postaci pozostają zaskakująco bliskie współczesnemu widzowi.
- Tylko scenografia się zmienia, a ludzie są tacy sami. On oczywiście aspiruje jak najwyżej, no ale spada coraz niżej. Tam, gdzie można poszarżować, szarżowaliśmy — a czemu nie? To znaczy na przykład w takich scenach, w których można zagrać całym ciałem, bo tu jest na przykład pojedynek. To była niezwykła scena, kręcona nad Wisłą, na tej plaży, gdzie akurat zachodziło słońce, więc była to „magic hour”. Mnóstwo ludzi z obsady, no i sam ten pojedynek, który jest tak naprawdę bardzo śmieszną, komediową sceną - mówił.
Maria Dębska jako Kazimiera Wąsowska
Jedną z najbardziej charakterystycznych kobiecych postaci w „Lalce” jest Kazimiera Wąsowska. W nowej ekranizacji zobaczymy ją w interpretacji Marii Dębskiej. Aktorka zdradziła, że przygotowania do roli wymagały od niej między innymi nauki jazdy konnej.
- Musiałam się do filmu nauczyć jeździć konno, a Wąsowska jeździ u nas po męsku. To jest moja ulubiona postać w „Lalce” i już w samej powieści jest świetnie napisana. Jest młodą, bardzo zamożną wdową, ale zamierza korzystać z tego stanu i z tego bogactwa. I z tego, co dało jej życie. Zamierza naprawdę żyć. Myślę, że jest w kontrze do Izabeli, bo jest postacią, która właśnie próbuje, a nie czeka i się zastanawia - dodała.
Kamila Urzędowska o Izabeli Łęckiej
Izabelę Łęcką, jedną z centralnych postaci historii, gra Kamila Urzędowska. Aktorka podkreśla, że jej bohaterka nie jest jednowymiarową arystokratką, ale kobietą uwikłaną w emocje, wychowanie i przemiany zachodzące wokół niej.
- Izabela jest kobietą z krwi i kości, pełną emocji, wrażliwości i wyniosłości. I to wszystko wynika z tego, jak została wychowana i w jakich warunkach. Jej świat się wali, ale dodatkowo zmienia się też cały świat. Tym elementem jest Stanisław Wokulski, który pojawia się jako kupiec po raz pierwszy dopuszczony do arystokracji. To przecież niepasujący element. Ta cała grupa społeczna w ogóle nie rozumie, że przestaje istnieć. I to też jest kolejny poziom, o którym opowiadamy - mówiła.
Maja Komorowska w roli prezesowej Zasławskiej
W ekranizacji zobaczymy również Maję Komorowską, która wciela się w prezesową Zasławską. Choć jest to rola drugoplanowa, jej bohaterka ma istotne znaczenie dla losów Wokulskiego i jego historii.
- Prezesowa Zasławska to nie jest wielka rola, ale jest ważna dla Wokulskiego, bo ona od początku go broni. On jest dla niej ważny, ona w niego wierzy. Ona wypowiada takie zdanie: „Istnieją wielkie zbrodnie na tym świecie, ale chyba największą jest zabić miłość” - mówiła.
Kinga Dębska po drugiej stronie kamery
W obsadzie „Lalki” znalazła się także uznana reżyserka Kinga Dębska, która tym razem stanęła przed kamerą. W filmie wciela się w baronową Rzeszowską. Jak przyznała, możliwość spojrzenia na pracę filmową z perspektywy aktorki jest dla niej ciekawym doświadczeniem.
- Baronowa Rzeszowska, którą tu gram, to postać trochę mi obca, ale właśnie fajne jest to, że mogę zagrać kogoś, kto wszystkimi gardzi — Wokulskim w szczególności, bo próbuje on wejść na salony. Ja sobie tak czasami występuję — albo w swoich filmach, albo w filmach kolegów — bo myślę, że dla reżysera fantastycznie jest pobyć trochę po drugiej stronie. I to nas rozwija, pozwala nam też lepiej zrozumieć aktorów. A wzięcie udziału w takiej produkcji to w ogóle wielki honor - mówiła.
Reżyser Maciej Kawalski o przeniesieniu „Lalki” na ekran
Przeniesienie tak obszernej i wielowątkowej powieści na ekran jest dużym wyzwaniem. Reżyser Maciej Kawalski zwraca uwagę na skalę materiału, z którym musieli zmierzyć się twórcy. Jednocześnie zapewnia, że najważniejszym punktem odniesienia podczas pracy nad filmem pozostawała proza Bolesława Prusa.
- Audiobook „Lalki” ma 33 godziny, a nasz film nie może mieć nawet trzech. Natomiast ten film będzie stworzony z wielkim szacunkiem do prozy Bolesława Prusa. To, jak Marcin Dorociński niesie tego Wokulskiego, jak przywraca go do życia, jest spektakularne. To wielki zaszczyt pracować z nim i z całą resztą tej obsady. Bardzo często na planie mam takie uczucie, że patrzę w podgląd i kompletnie zapominam, że jestem na planie, że mam nawet przyjemność bycia reżyserem, że to jest scenografia, że to są aktorzy. Tylko patrzę w ten podgląd i mam wrażenie, że mam takie magiczne okienko, w którym widzę fragment jakiegoś świata, który naprawdę się wydarzył, bo te emocje są tak prawdziwe, jakby ktoś je przeżył. Gdzieś w kosmosie ktoś je przeżył, a ja w nie wierzę - mówił.