"Lalka" powraca na ekran. Marek Kondrat, Marcin Dorociński i Agata Kulesza o nowym filmie, który powstał we współpracy z ING Polska
Olivier Janiak: Zaczniemy, jeśli Pan, Panie Marku, pozwoli, od tych słów wzruszenia, które padły po obejrzeniu kilku fragmentów tego wszystkiego, co dzisiaj nam, dziennikarzom, zaprezentowano. Bo widać było, że Pan się wzruszył i nawet usłyszeliśmy, że jest Pan z siebie dumny.
Marek Kondrat: Byłem poruszony nawet tymi paroma scenami, które zobaczyłem, bo one zaświadczają o jakości całości. Wiem, jaki będzie tembr tego filmu, jaki jest obraz, co będzie podkreślone, i widziałem po postaciach, które tam występują, że są prawdziwe, autentyczne i że moi koledzy, którzy są wyśmienitymi aktorami, nie muszą za wszelką cenę udowadniać, że nimi są, bo po prostu to widać i to jest świetne.
Olivier Janiak: Marcin, masz poczucie, że udało wam się stworzyć coś, co ma znaczenie, co jest ponadczasowe, podobnie jak powieść Bolesława Prusa?
Marcin Dorociński: Wzruszyłem się tym Stasiem, że miał tak wspaniałych przyjaciół jak właśnie Ignacy, czyli Marek, jak pani Meliton, czyli Agata Kulesza, jak ta Wąsowska, czyli Marysia Dębska, a on zakochany po prostu w jednej, w tej Izabeli. Tak w życiu bywa czasami, że wiele osób nam mówi: „Słuchaj, to nie jest dla ciebie partia, to nie jest osoba dla ciebie, to nie jest dla ciebie uczucie”, no ale miłość jest ślepa. A Staś jest człowiekiem honorowym, odpowiedzialnym, pracowitym, umie zarabiać pieniądze, tylko że, no niestety, nie pasują do siebie.
Olivier Janiak: Mieliście poczucie, że uczestniczycie w czymś wyjątkowym? Zwłaszcza do Pana, Panie Marku, to jest pytanie, bo po wielu latach zdecydował się Pan założyć z powrotem aktorskie buty. Jednak robić coś – no właśnie, z jakiego powodu?
Marek Kondrat: Przede wszystkim „Lalka” niesie taką szansę swoją całą mitologią, bo to jest rzeczywiście powieść niezwykła. Jest moją ulubioną od dawna. I jeszcze jest coś takiego – właściwie się z tego nie zwierzałem – ale ja mam, nie mieszkając dzisiaj w Warszawie, sentyment do tego miasta ogromny. Urodziłem się w Krakowie, ale rodzice przenieśli mnie do Warszawy, kiedy nie miałem roku, bez pytania zresztą, i tu spędziłem całe życie, dopóki nie poznałem żony i znowu nie wróciłem do Krakowa. Ilekroć wracam z Krakowa do Warszawy, przeżywam jakieś niesłychanie silne emocje, patrząc na rozwój tego miasta, a pamiętając je w absolutnych zgliszczach. Na Nowolipkach, na Muranowie, na terenach dawnego getta wychowywałem się. Jak dzisiaj patrzę na to miejsce i na całą Warszawę, to czasami nie mogę uwierzyć, z czego się to miasto dźwignęło. I w tym wszystkim ten Wokulski jest. On jest – i to Krakowskie Przedmieście, i duch, i ten sklep – wszystko jest z tej epoki.
Olivier Janiak: To jest pierwsza rola, pierwsza postać, która nie choruje, nie umiera i, co jeszcze, nie pije też, ale to nie było najważniejsze – nie cierpi.
Agata Kulesza: Nie choruje, nie umiera i nie płacze. Ja jestem podekscytowana, bo to jest jakaś inna rola. Dawno takiej roli nie grałam. Jest to naprawdę nieduża rola, ale uważam, że w całej „Lalce” nie ma lepszej roli dla mnie. Naprawdę, nie chciałabym zagrać tych wiodących ról. To jest coś takiego, że można wprowadzić jakiś kolor, takie poruszenie, być częścią tego pejzażu. I iskierką zarazem. Iskierką, tak, bo to taka pani trochę cyniczna, trochę dowcipna, trochę błyskotliwa.
Olivier Janiak: Przywracacie młodemu odbiorcy, mam wrażenie, historię, którą warto znać, bo…
Agata Kulesza: Jest to wielka, epicka opowieść o Polsce, o naszym mieście, o pewnych sytuacjach klasowych, które się działy, a nadal też jest aktualna, dlatego że jest opowieścią o miłości. O tym, czy miłość jest ślepa, o pewnej ułudzie, o tym, jak trzeba się starać, jak ktoś kogoś odrzuca, jakie to jest cierpienie. Tam jest bardzo, bardzo dużo rzeczy do opowiedzenia.
Olivier Janiak: Żeby dopełnić ten obraz, śmiało można powiedzieć, że gra w nim – i to ty też możesz powiedzieć – plejada aktorów.
Agata Kulesza: Jestem z tego dumna. Początkowo bardzo się ucieszyłam, kiedy przyjęłam tę propozycję i wiedziałam, że jest Marcin Dorociński, ale był taki moment, kiedy na stole, chyba przy próbie charakteryzacji, zobaczyłam całą listę, kto zagra w tej „Lalce”, bo to było utrzymywane w lekkiej tajemnicy. Oniemiałam. Nie wiem, jak oni to zrobili, że namówili tych wszystkich ludzi. I tak naprawdę każdego dnia, jak się szło, nie wiadomo było, kogo się spotka i jakie to będzie inspirujące. Już nie mówię o tej wielkiej postaci, jaką jest Marek Kondrat, i jak wiele dał nam również tym powrotem, i to, że mogliśmy się przytulić do jego aktorstwa, które wszyscy tak niezwykle szanujemy. Więc to jest jeszcze jakaś nagroda. To są spełnienia dziecięcych marzeń.
Marcin Dorociński: Zrobiliśmy wszystko, oddaliśmy całe serce i siebie, żeby pokazać naszą wersję. I mam nadzieję, że ludzie to pokochają, bo miasto może się zmieniać, może się zmieniać wygląd zewnętrzny miasta, ale ludzie, potrzeby, pragnienia, postawa do pracy, punktualność, słowność, honor – to się nie zmienia. To znaczy, to są wszystko rzeczy bardzo ważne, które może nie są modne w dzisiejszych czasach, ale my mówimy o rzeczach, które są właściwie najważniejsze.
Marek Kondrat: My jesteśmy współcześni, w związku z tym siłą rzeczy nie musimy udawać, że za wszelką cenę staramy się w jakiś sposób uwspółcześnić. Ale rzeczywiście tak jest wszędzie. Jak zrzucimy kostium, to jesteśmy człowiekiem w jakichś okolicznościach. Dlatego taki utwór będzie miał swoją aktualność zawsze – w każdym kostiumie i w każdej rzeczywistości.
Realizacja filmu była możliwa dzięki sponsorowi strategicznemu. Stanisław Kijowski, który jest dyrektorem strategii marki ING Banku Śląskiego powiedział:
- Jesteśmy ogromnie zaszczyceni, że mogliśmy zostać sponsorem tak ważnego przedsięwzięcia kulturalnego, ale przede wszystkim „Lalka” – powieść – zawiera w sobie bardzo ważne dla nas wartości, takie jak przedsiębiorczość, chęć rozwoju czy potrzeba poszukiwania własnej drogi. To rzeczy, które są dla nas bardzo istotne i które zawsze promowaliśmy. A przede wszystkim jesteśmy również marką, która jest zaangażowana w edukację młodych pokoleń poprzez promowanie naszej polskiej literatury i kultury - dodał.