Natasza Urbańska świętuje 30-lecie na scenie. Powiedziała o początkach z Januszem Józefowiczem
Natasza Urbańska świętuje 30-lecie na scenie
Z Nataszą Urbańską z okazji jej wyjątkowego jubileuszu rozmawiał Olivier Janiak w wyjątkowym dla niej miejscu - Teatrze Buffo.
- Odkąd przyszłam, stąd nie wychodzę – rzeczywiście. Mam wrażenie, że to jest mój drugi dom i nie wiem, kiedy te 30 lat na tej scenie – i nie tylko na szczęście na tej scenie – minęło. To jest jak pstryknięcie. [...] To był cios. Ja byłam nastolatką, miałam 13 lat. Dostałam się i – „sorry, bo jesteś za młoda”. Tak, i to było jak policzek w twarz. Wiesz, ja się tak obraziłam na cały świat – na nich przede wszystkim, a na Józefowicza to już w ogóle, nie chciałam go widzieć na oczy. Dostałam się tu jako tancerka i później zrozumiałam po kilku latach, że nie chcę być w drugim rzędzie i towarzyszyć komuś, tylko chcę być w tym pierwszym rzędzie – i to było bardzo trudne. To mi zajęło dobrych kilka lat - mówiła artystka.
Natasza Urbańska o początkach relacji z Januszem Józefowiczem
Olivier Janiak powiedział również o relacji Nataszy Urbańskiej z Januszem Józefowiczem, który prywatnie od wielu lat jest mężem artystki, a od początku jej ścieżki artystycznej - jej mentorem. - Początki rzeczywiście nie były łatwe, ale docieraliśmy się po drodze i musieliśmy sobie ustalić dokładnie, jakie są nasze relacje tu, w teatrze, a jakie poza teatrem, bo to są dwie różne sfery – i musieliśmy nauczyć się to oddzielać. Więcej ode mnie wymagał, więc ja też przyspieszyłam w moim rozwoju, bo zawsze musiałam być gotowa, musiałam pokazać mu, że potrafię, że umiem się wspiąć. I to wymagało ode mnie dużo pracy, ale jestem mu za to wdzięczna - wyznała. Co było przełomowym momentem w karierze Nataszy Urbańskiej? - Zrobiła się propozycja z telewizji, żebym ja była gwiazdą programu rozrywkowego. Ja w to w ogóle kompletnie nie wierzyłam i nagle – po tej przebojowej – jak się wszystko zaczęło napędzać, ta lokomotywa ruszyła. Później dostałam informację, że został napisany musical z myślą o mnie, i mówię: „Nie, to jest jakieś totalne szczęście, co się dzieje!”. Ja nie byłam kompletnie na to gotowa, ani psychicznie. Mówię: „Słuchajcie, ja nie wiem, czy ja sprostam, czy to nie za wysokie progi”. Jest 14 lat od premiery "Polity" i ja nigdy nie miałam zastępstwa. Wiesz, co to znaczy? To znaczy, że masz – nie wiem – wybity palec, głowa ci boli, jesteś chory, nie masz głosu na przykład. A ja traciłam często głos, bo jeszcze na początku, jak graliśmy, konie były podczas tego spektaklu, a ja jestem strasznie uczulona na konie (śmiech) - mówiła gwiazda.
Całą rozmowę możecie obejrzeć w wideo na górze strony.
Autorka/Autor: AC
Źródło zdjęcia głównego: mw media