Wywiady

Justyna Majkowska o odejściu z Ich Troje i nowym życiu. Szykuje wielki powrót? [Tylko w CZT]

Wywiady

Autor:
Kalina
Szymankiewicz
Źródło:
cozatydzien.tvn.pl
Co robi dziś Justyna Majkowska z Ich Troje?

Justyna Majkowska była drugą wokalistką zespołu Ich Troje. Do dzisiaj fani grupy związanej z Michałem Wiśniewskim wspominają jej ciepły głos i osobowość. Artystka nadal tworzy, ale nie marzy o karierze, jakiej doświadczyła lata temu. W rozmowie z cozatydzien.tvn.pl wyjaśniła, że popularność ją przytłoczyła i nigdy nie chciała śpiewać zawodowo. Wokalistka wspomina swój pierwszy występ na żywo i zderzenie z tłumem fanów.

Justyna Majkowska dołączyła do zespołu założonego przez Michała Wiśniewskiego i Jacka Łągwę w 2001 roku. Zastąpiła wtedy Magdę Femme, która była pierwszą wokalistką Ich Troje. Justyna Majkowska wylansowała takie przeboje jak: "Powiedz" czy "Razem, a jednak osobno". Trafiła na okres największej popularności zespołu i sama z tej sławy zrezygnowała. Dziś prowadzi zupełnie inne życie, choć nadal muzyka jest bliska jej sercu.

Justyna Majkowska o popularności za czasów Ich Troje i odejściu z zespołu

Kalina Szymankiewicz, cozatydzien.tvn.pl: Gdy ogłosiła pani w mediach społecznościowych, że powraca z nowymi utworami, internauci zasypali panią komentarzami w stylu: "tęsknimy za pani głosem" czy "najlepsza wokalistka Ich Troje". Cieszą panią takie komentarze czy może irytują?

Justyna Majkowska: Rozumiem, jak to jest, gdy człowiek przyzwyczai się do jakiegoś głosu czy osoby. Takich komentarzy jest sporo, bo jednak po odejściu z Ich Troje niewiele tworzyłam. Ale to jest miłe, że po 20 latach ludzie nadal o mnie pamiętają.

Wracając do nowych utworów, czy mamy przygotować się na wielki powrót Justyny Majkowskiej?

Trochę się przed tym wzbraniałam. Nie mam czasu na wielki powrót (śmiech). Nie wiem, jak miałabym to zrobić, bo pracuję na pełen etat i mam troje dzieci w chacie. Ale rzeczywiście stworzyliśmy z Piotrem Cajdlerem kilka utworów. Płyta lub epka być może nawet powstanie, a raczej na pewno, ale przede wszystkim chcemy wystąpić na kilku koncertach klubowych i dobrze się przy tym bawić. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Czyli jednak tęskniła pani za publicznością i występami?

Cieszę się, ale to jest taki zaciesz przełamany przerażeniem, bo ja naprawdę nie wiem, jak to ogarnę (śmiech). Zawsze bardzo lubiłam śpiewać, ale teraz jestem w takim momencie życia, że coś trzeba będzie pewnie poświęcić. Uwielbiam pracę w studio, przygotowywanie materiału, lubię pracować w zamknięciu, ale to wszystko, co się dzieje później, trochę mnie onieśmiela (nadal).

Skoro tak, to jak dała pani radę występować przed olbrzymią publicznością, którą gromadził zespół Ich Troje?

Nigdy nie zamierzałam pracować jako zawodowa wokalistka. Nie miałam poczucia, że jakoś super mi to wychodzi. Nie wiem, czy to jest brak wiary we własne możliwości, czy bycie perfekcjonistką i przez to brak akceptacji, że nie zawsze wszystko udaje mi się wykonać idealnie. W Ich Troje musiałam podołać życiu w stresie na okrągło. Czasami miałam na scenie przyklejony uśmiech, zaciskałam zęby, ale momentami było też dużo zabawy. Niczego nie żałuję. Nie chciałabym cofnąć czasu.

Wciąż znajduje się wielu miłośników pani talentu. Zadowala panią ten pozytywny odzew?

Jest mi bardzo miło z tego powodu, ale to nie zmienia tego, jak sama siebie postrzegam. Uczę się przyjmować komplementy, np. gdy ktoś powie, że ładnie wyglądam. Ale co do głosu - słabo.

Dzięki występom w Ich Troje została pani zauważona przez słuchaczy, pewnie również przez producentów muzycznych, którzy chcieli zrobić z pani "gwiazdę". Otrzymywała pani propozycje rozpoczęcia solowej kariery?

Takie propozycje się pojawiały i nawet jakieś utwory dla mnie powstawały, lecz coś było nie tak. Znowu bałam się wejść w to na sto procent. Zazdrościłam innym artystom, że mają taką swobodę i nie robią niczego na siłę. Też tak wtedy chciałam, ale nie wiem, czy znalazłabym kogoś, kto czuje to samo, co ja i chciałby mnie w tym wesprzeć. Menadżerowie zazwyczaj cisną człeka, ja mam inną filozofię.

Jak pani rodzice reagowali na popularność z czasów Ich Troje?

Oni się cieszyli, a ja im płakałam. Pierwszy tydzień był ciężki, a oni mówili, że jestem świetna, najlepsza i na pewno sobie poradzę. Szczególnie mama była moją największą fanką. Raz zabrałam ją na koncert na żywo i cały czas się mną zachwycała. Przeżywałam kiedyś jeden z pierwszych występów na żywo. Byłam tak zestresowana, że do tej pory nie pamiętam, jak weszłam na scenę. Nie znałam wtedy dobrze piosenek, a nie chciałam, żeby było widać, że czytam z promptera. Myślałam, że polegnę. Ale moja mama skomentowała to w swoim stylu: "w tej kamerze wyglądałaś tak cudnie, jakbyś była urodzona na scenie". Pomyślałam, że niezłą szyderę ze mnie tnie (śmiech). Moja matka jest artystką, była animatorem kultury, więc uwielbia przemawiać publicznie. U mnie jest inaczej. Myślę, że mam dwie osobowości. Inna jestem na scenie, a w prywatnym życiu potrafię niektórych zaskoczyć swoim charakterkiem. Bo ja tak jeden na jeden potrafię czasami chojraczyć (śmiech).

Zobacz wideo i przejdź do drugiej części rozmowy z Justyną Majkowską.

Anna Świątczak o początkach w zespole Ich Troje. Wszystko zmieniło się, kiedy wyszła za Michała Wiśniewskiego
Anna Świątczak o początkach w zespole Ich Troje. Wszystko zmieniło się, kiedy wyszła za Michała Wiśniewskiego Źródło: cozatydzien.tvn.pl

Czym teraz zajmuje się Justyna Majkowska? Oddała serce dzieciom

Michał Wiśniewski to urodzony lider i showman. Pani życie potoczyło się zupełnie inaczej. Czy w domu czuje się pani liderką, pewną siebie i spełnioną osobą?

Liderką to raczej nie. U nas w domu każdy ma swoją przestrzeń, nie lubię niczego narzucać. Z mężem i dziećmi traktujemy się po partnersku. Nie jestem też matką, która pokazuje palcem, co kto ma robić. Mam dzieci w wieku 16, pięciu i trzech lat. Przy maluchach stałam się bardziej wyluzowana. Z najstarszym synem bardziej się spinałam. Wszystko musiało być perfekcyjnie zrobione, syn miał dużo zajęć dodatkowych. Teraz zależy mi na tym, aby moje dzieci były samodzielne, same decydowały o tym, co chcą robić.

Dzieci mają smykałkę do muzyki?

16-letni Ignacy gra na pianinie. Sam się nauczył. Chodził do szkoły muzycznej, ale nie podobał mu się program nauczania, do którego musiał się dostosować. Nie chciałam, żeby grał coś na siłę. Były łzy, więc zrezygnowaliśmy z tego. Słuchamy uważnie młodszych dzieci, ale jeszcze nie wiemy, jak to u nich będzie z muzyką.

Czy pani pociechy są świadome tego, jaką popularność zyskała pani dzięki Ich Troje?

Rzadko o tym rozmawiamy. Ale kiedyś mój syn powiedział coś takiego, co wydało mi się bardzo zabawne. Coś w stylu: "mamuś, ty naprawdę wolałaś w tej Zduńskiej Woli być z rodziną, niż tam na scenie?". Dla rodziny nie jestem Justyną Majkowską z Ich Troje. Mój mąż ostatnio włączył dzieciakom mój duet z Michałem, który nagraliśmy, gdy byłam w ciąży z Anielcią. Dzieci patrzyły na to bez entuzjazmu. Były zdziwione tym nagraniem. Pytały, dlaczego śpiewał ze mną jakiś pan w czerwonych włosach. Wolałyby, żeby na tym filmiku był obok mnie ich tata. (śmiech).

Po odejściu z zespołu zajęła się pani zupełnie przyziemnym, choć ważnym zajęciem. Nadal uczy pani w szkole specjalnej?

Tak, niezmiennie od 2005 roku. Gdy odeszłam z Ich Troje, to jeszcze przez dwa lata nie wiedziałam, co będę robić. Poszłam na oligofrenopedagogikę i potem rozpoczęłam pracę w szkole specjalnej. Oczywiście jak w każdym zawodzie czasami następuje wypalenie. Szkoła specjalna to ciężki kawałek chleba. Trzeba być cierpliwym i wymagającym zarazem. Lubię tę pracę, ale czasami muszę się zresetować. Co jakiś czas wpada mi do głowy inny pomysł na siebie. Kilka lat temu wymyśliłam, że zajmę się protetyką słuchu, ale zaszłam w ciążę. No i teraz naprawdę mam co robić w domu. Pięcioosobowa rodzina to nie przelewki (śmiech).

Korzysta pani z pomocy niani?

Nie oddałabym ich niani…z zazdrości! (śmiech). Tak szczerze, to uwielbiam z nimi spędzać czas, więc rzadko zdarza się, że korzystam z takiej pomocy.

Czuje pani, że trochę poświęciła siebie dla innych?

Nie korzystam z pomocy, ale czy to jest poświęcanie siebie? Nie jestem typem osoby, która by coś poświęcała. Jestem najmłodsza z rodzeństwa, więc zawsze byłam rozpieszczona i nadal taka jestem. Na pewno bym się nie poświęciła dla dobra ogółu. Ja naprawdę lubię swoją pracę, zarówno w szkole, jak i w domu z dziećmi.

Oczy całego świata skierowane są w stronę Ukrainy i nasze również. Redakcja cozatydzien.tvn.pl pisze przede wszystkim o rozrywce, kulturze i show-biznesie, ale trudno przejść obojętnie wobec tego, co dzieje się u naszego sąsiada. Dlatego będziemy pisać o wsparciu, jakie płynie z Polski dla mieszkańców Ukrainy. Najważniejsze informacje znajdziecie TUTAJ.

Autor:Kalina Szymankiewicz

Źródło: cozatydzien.tvn.pl

Źródło zdjęcia głównego: Mwmedia

Pozostałe wiadomości