The Floor VIP Challenge zaskoczył widzów. "Nikt się takiego finału nie spodziewał"

Klatka kluczowa-666995
The Floor VIP Challenge zaskoczył widzów. "Nikt się takiego finału nie spodziewał"
Źródło zdj. gł.: crab
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Stres, presja czasu, trudne pytania i konieczność podejmowania decyzji w kilka sekund – z tym wszystkim musiały zmierzyć się gwiazdy w The Floor VIP Challenge. Pierwszy odcinek rywalizacji już za nami, a dziś wieczorem widzowie zobaczą kolejną odsłonę zmagań. Uczestnicy zgodnie przyznają, że udział w programie z perspektywy zawodnika wygląda zupełnie inaczej niż oglądanie go z wygodnej kanapy.

Rywalizacji mogliśmy przyglądać się podczas nagrań w Holandii. Znane osobowości stanęły naprzeciwko siebie, sprawdzając nie tylko swoją wiedzę, ale także refleks i odporność na stres.

Krzysztof Skórzyński doskonale zna program, ale jak przyznaje, bycie uczestnikiem to zupełnie inne doświadczenie niż oglądanie zmagań w telewizji.

- Ja jestem – naprawdę mówię zupełnie serio – wiernym i od zawsze widzem „The Floor”. Tylko perspektywa założonej nogi na nogę na kanapie, kiedy właściwie leżysz i, wiesz, obśmiewasz tych uczestników, jest zupełnie inna, bo tutaj to ty jesteś troszeczkę obśmiewany - mówił.

Dziennikarz zwrócił uwagę, że w warunkach programu nawet pytania, które przed telewizorem wydają się banalne, mogą nagle sprawić sporo trudności.

- Inni siedzą na kanapie i sobie myślą: „Jezu, człowieku, przecież, kurde, jak mogłeś tego nie wiedzieć?”. Tutaj wchodzi stres, tutaj wchodzą emocje, tutaj wchodzi ten bardzo fajny element rywalizacji - dodał.

Światła nie pomagają

Presję odczuła również Sonia Bohosiewicz. Jak przyznała, atmosfera panująca na planie potrafi skutecznie utrudnić skupienie się na pytaniu.

- Mogą zdarzyć się tak zaskakujące rzeczy, a co więcej, kiedy stoisz tam naprzeciwko przeciwnika, kiedy są te światła, kiedy ta podłoga nagle zaczyna błyszczeć, to naprawdę bardzo ciężko jest się skupić - dodała.

Malwina Wędzikowska postawiła na swoją kategorię

Do udziału w programie z charakterystycznym dla siebie dystansem podeszła Malwina Wędzikowska. Kostiumografka przyznała, że najpierw podjęła decyzję, a dopiero później zaczęła zastanawiać się nad konsekwencjami.

- Ci, co mnie znają, wiedzą, że ja najpierw robię, a potem myślę, no więc masz już odpowiedź. Jak się zgodziłam, to dopiero później pomyślałam, jak ja strasznie nie cierpiałam liceum i tego zakuwania po nocach - mówiła.

Wybór kategorii miał być więc dla niej nie tylko strategiczną decyzją, ale również pewnego rodzaju zabezpieczeniem przed konkurencją.

- Ja jestem panią kostiumograf. Wybrawszy swoją kategorię, pomyślałam, że może mnie to jakoś ochroni, może będzie pewnego rodzaju zasiekami i odstraszaczem dla moich kolegów, z którymi będę rywalizować - mówiła.

Michał Kot chciałby zmierzyć się z byłym szefem

Niektórzy uczestnicy od początku mieli swoich wymarzonych przeciwników. Michał Kot bez wahania wskazał Agustina Egurrolę. Powód jest szczególny – obaj mają taneczne doświadczenie, a Kot przez lata pracował pod okiem choreografa.

- Na maksa, na luzie czułbym się w spotkaniu z Agustinem Egurrolą. Ja mam background taneczny, Agustin ma tę swoją kategorię też o tańcu, a co ciekawe, pracowałem u niego osiem lat - mówił.

Jak przyznał, bezpośrednie starcie z byłym szefem mogłoby być wyjątkowo zabawne.

- To byłoby spotkanie face to face z byłym szefem, więc byłoby megaśmiesznie, gdyby się udało - dodał.

Bartosz Kurek przypomniał sobie ducha rywalizacji

Sportowe doświadczenie Bartosza Kurka również dało o sobie znać. Siatkarz przyznał, że w pewnym momencie poczuł znajomą adrenalinę związaną ze współzawodnictwem, ale szybko przypomniał sobie, że tym razem chodzi przede wszystkim o dobrą zabawę.

- Na moment gdzieś ten element rywalizacji do mnie wrócił, kiedy byłem przy pulpicie, po czym sam siebie zastopowałem i powiedziałem sobie: „Bartek, co ty robisz? To nie na tym ma polegać. To ma być naprawdę mega fun, to ma być przyjemność dla ciebie - mówił.

Kurek liczy również na to, że widzowie dostrzegą naturalność uczestników i emocje, których nie da się wyreżyserować.

- Mam nadzieję, że odbiorcy też będą widzieć, że to jest autentyczne, zabawne, że to nie jest nic naprawdę wytrenowanego - zaznaczył.

Trudniej rywalizować z kimś, kogo się polubiło

Marta Wierzbicka zwróciła uwagę na jeszcze jeden aspekt programu. Kilka wspólnie spędzonych dni sprawiło, że uczestnicy zdążyli się ze sobą zżyć. To z kolei może utrudniać podejmowanie decyzji podczas gry.

- Uważam, że mamy genialny skład. Na początku nie wszyscy się znaliśmy, ale przez to, że spędziliśmy ze sobą dwa wieczory i dwa dni, bliżej się poznaliśmy - mówiła.

Aktorka przyznała, że nawiązane relacje mogą mieć wpływ nawet na wybór kategorii.

- Ciężko jest przez to grać, bo zawiązały się jakieś relacje, przyjaźnie, koleżeństwo i nie chcesz eliminować kogoś, kogo lubisz, więc pod tym względem kierujesz się też wyborem kategorii - dodała.

Jej zdaniem właśnie różnorodność uczestników jest jednym z największych atutów tej edycji.

- Rzeczywiście mamy bardzo fajny, różnorodny skład. Fajnie, że są i młodsi, i starsi, że jest ten niesamowity mix i bardzo dobry przepływ emocji - mówiła.

Mikołaj Roznerski zapowiada emocjonujący finał

Mikołaj Roznerski nie ma wątpliwości, że widzowie mogą liczyć na sporo emocji. Jak przyznał, samo zmierzenie się z tak różnorodną grupą znanych osobowości było dla niego dużym wyzwaniem.

- Będzie się działo! Mamy wspaniałe gwiazdy. Każdy jest indywidualnością, każdy jest bardzo dużą osobowością telewizyjną, więc ogarnięcie przeze mnie tego podwórka też nie było lada zadaniem, ale bawiłem się szalenie dobrze - mówił.

A czego możemy spodziewać się w kolejnych odcinkach? Roznerski uchylił rąbka tajemnicy, zapowiadając szczególnie emocjonującą końcówkę.

- Emocjonujący finał! Nikt się go nie spodziewał. Mam nadzieję, że będą Państwo oglądać - dodał.

Kolejny odcinek "The Floor" już dziś wieczorem. Jedno jest pewne – przy takiej obsadzie wiedza to nie wszystko. Równie ważne będą refleks, opanowanie i umiejętność zachowania zimnej krwi wtedy, gdy zegar nieubłaganie odlicza kolejne sekundy.

Autorka/Autor: AC
Czytaj więcej: