Wywiady

Merkucjo z "Prince Charming" o chorobie. "Nikt nie wiedział, co mi jest, pogarszał się mój stan"

Wywiady

Autor:
Dagmara
Olszewska
"Prince Charming", Merkucjo

Program "Prince Charming" to pierwszy show w historii polskiej telewizji w którym tytułowy książę szuka swojej drugiej połówki. Merkucjo, jeden z uczestników, zdecydował się na szczery wywiad, w którym opowiedział nam o swojej chorobie, leczeniu, miłości i partnerstwie.

Mateusz Kopiecki znany jako Merkucjo musiał się niedawno zmierzyć z poważnymi problemami zdrowotnymi. Zaniepokojeni fani wspierali uczestnika programu i komentowali jego relacje ze szpitala. Merkucjo w rozmowie z Dagmarą Olszewską opowiedział, jak teraz wygląda jego codzienność. 

"Prince Charming" - Merkucjo o chorobie, operacji i życiu po zabiegu

Dagmara Olszewska, cozatydzien.tvn.pl: Ostatnio w mediach wiele mówiło się o twoim stanie zdrowia. Jak obecnie się czujesz?

Merkucjo Kopiecki: Zależy od dnia. Niestety, są takie, które udaje mi się przetrwać wyłącznie dzięki lekom przeciwbólowym. Czasem dzień można zaliczyć do dobrych, czasem nie. Na przykład dzisiaj wiem już, że będzie ciężko. Wczoraj było stabilnie.

Twoje relacje ze szpitala sugerowały, że zabieg, który przeszedłeś, nie był rutynowy. Możesz nam opowiedzieć, co dokładnie się stało?

Moja przypadłość jest dosyć specyficzna i może być wywołana wieloma czynnikami. To nie jest dla mnie łatwy temat, więc nie chcę dzielić się szczegółami ani nazwami. Mogę powiedzieć, że operacja nie była planowana. Do szpitala trafiłem przez Szpitalny Oddział Ratunkowy. Dopiero druga z karetek mnie zabrała, gdy mieli już podejrzenie kilku chorób i dochodziło do niewydolności wielu organów. Miałem bardzo wysoką gorączkę, problemy z oddychaniem, niesamowity ból przewodu pokarmowego. Po pierwszym wezwaniu nie chcieli zabrać mnie do szpitala, ponieważ stwierdzono, że objawy nie zagrażają mojemu życiu. Dostałem bardzo silny zastrzyk przeciwbólowy. Powiedziano mi, że jest to dzienna dawka i nie mogę już przyjąć nic innego. To na chwilę mi pomogło. Byłem w stanie wstać z łóżka. Dostałem zalecenie, żeby udać się do lekarza rodzinnego po odpowiedni antybiotyk. Moje objawy sugerowały zarażenie jakąś bakterią. Niestety, lekarz rodzinny nie chciał przepisać mi żadnego antybiotyku, gdy usłyszał, na co się leczę. Powiedział, że nie podejmie tego ryzyka i nie zleci mi nowych, silnych leków. Przepisał mi za to coś przeciwzapalnego i przeciwbólowego. 

Musiałeś się zmierzyć nie tylko z bólem, ale i strachem, co będzie dalej...

To nie stało się nagle, choruję od dawna. Lekarz, który zna moją przypadłość, przyznał, że mój organizm jest niezwykle silny i bardzo dzielnie walczy - proces rozwoju choroby rozciągnął się w czasie. Generalnie to powinno trwać nie 3-4 tygodnie tak jak u mnie, tylko kilka dni. Jednak to wiązało się też z tym, że ogromny ból towarzyszył mi każdego dnia. Moja psychika na tamten moment była szczątkowa. Żyć 4 tygodnie w bólu, dzień w dzień, jest ciężko. Miałem wrażenie, że balansuję na granicy. Zastanawiałem się, czy już tak zostanie na zawsze. Odbijałem się od lekarza do lekarza. Nikt nie wiedział, co mi jest, a mój stan się pogarszał. Do tego doszły inne, dodatkowe problemy ze zdrowiem. W takich chwilach  człowiek zaczyna się poważnie obawiać tego, co się dzieje.

Wiele osób na pewno się o ciebie martwiło. To dla nich postanowiłeś opowiedzieć, z czym się mierzysz?

Moment, w którym zniknąłem z mediów był spowodowany tym, że praktycznie całkiem odciąłem się od swojego poprzedniego życia. Nie było mnie na mieście, w klubach, ze znajomymi, nie wychodziłem poza mieszkanie, z nikim się nie kontaktowałem. Nagle moi znajomi i przyjaciele zaczęli się uaktywniać i pytać, co u mnie. Dostawałem tak dużo wiadomości i byłem w tak złym stanie psychicznym, że swoimi relacjami postanowiłem niejako odpowiedzieć wszystkim na raz. Nie miałem siły, by robić to dziesiątki razy w ciągu dnia. Początkowo nie chciałem pokazywać choroby w mediach społecznościowych, domyślałem się, że to wzbudzi zainteresowanie, które wtedy nie było mi potrzebne. Wygrał jednak święty spokój, którego zdecydowanie potrzebowałem bardziej. Chciałem, żeby ludzie wiedzieli, co się dzieje, że temat jest poważny, ale walczę i póki co, nie chcę dzielić się szczegółami. Moje życie polegało wtedy na tym, że leżałem i łykałem coraz silniejsze tabletki przeciwbólowe. 

Czy to oznacza, że najgorsze już za tobą i teraz czeka cię tylko rekonwalescencja?

Jestem obecnie pod opieką dwóch specjalistów, którzy wiedzą jak mnie wyleczyć. Mają też pomóc mi w okresie rekonwalescencji. Czy mój stan zdrowia jest dobry? Ze względu na to, że kończę powoli antybiotykoterapię i zakażenie paciorkowcem ustępuje - jest dużo lepiej. Niestety, czekam na jeszcze jeden zabieg. Żyję z raną otwartą i pewnym ciałem obcym, które pomaga mi oczyścić organizm. To nie jest nic przyjemnego. Muszę niezwykle uważać na higienę. Jeśli chodzi o kwestie operacji i miejsca operowanego, miewam różne momenty. Jeden dzień mija dobrze, a drugi jest całkowicie zdominowany przez ból. 

Ela Pruszyńska z "Żon Miami" powiedziała ile wydała na zawartość garderoby
Ela Pruszyńska z "Żon Miami" powiedziała ile wydała na zawartość garderoby "Żony Miami". Ela Pruszyńska w szczerej rozmowie pokazała najdroższe rzeczy z garderoby. Zaskakujące?

Merkucjo z "Prince Charming" szczerze o depresji

Jak w tym wszystkim dbasz o swoje zdrowie psychiczne?

Mam taki swój sposób, który dawno temu opracowałem. Chodzi o to, że nie zamykam się w domu, nie zamykam się na świat. Czasami muszę zmierzyć się z tak dużym bólem, że nie jestem w stanie opuścić łóżka. Jeśli jednak zdrowie mi na to pozwala i mam ochotę wyjść na spacer, czy spotkanie z przyjaciółmi - po prostu to robię. Gdy jestem narażony na długotrwałe dolegliwości, nie potrafię też zaangażować się społecznie. Wszystko mnie  denerwuje, mogę być uszczypliwy, kąśliwy. Niedawno mój przyjaciel miał urodziny, nie chciałem ich odwoływać. Miałem lepszy dzień, spędziliśmy miło czas, ból towarzyszył, ale endorfiny zrobiły swoje. Choroba powoduje wielki dyskomfort, ale nie chcę, by całkowicie definiowała moje obecne życie. 

Otrzymałeś dużo wsparcia podczas najcięższych chwil?

Moment, w którym zaczęły przychodzić paczki, wiadomości, komentarze - to było coś wspaniałego. Zdarzało się nawet, że odzywali się do mnie ludzie z zapytaniem, jak mi pomóc, a ja odpowiadałem, że pomocy otrzymałem aż nadto i nie chcę, żeby jeszcze ktoś się fatygował. Personel szpitala był zaskoczony. Sam przy każdej kolejnej paczce nie mogłem powstrzymać się od łez. Wyłem, to było naprawdę cudowne. 

Czy w twoim życiu byli wtedy obecni uczestnicy "Prince Charming"?

Dostałem wsparcie od Jacka, napisał do mnie, chwilę rozmawialiśmy. Starał się też mi pomóc po programie, polecił mi badania, które powinienem wykonać. Namówił mnie do tego, choć nie ukrywam, że sam od dłuższego czasu planowałem gruntowny przegląd zdrowia. 

Często zdarza się, że osoby chore, pokazujące swoją walkę w mediach społecznościowych są dodatkowo narażone na hejt. Czy ciebie on także dotknął? 

Mam pewną sekcję w swoich mediach społecznościowych, do której trafiają wiadomości od osób, które używają niecenzuralnych słów. Ja tam nawet nie wchodzę, więc nie wiem, czy dostaję hejt, czy nie. Uważam, że to rozwiązanie jest dla mnie zdrowsze. Zauważyłem jednak, że dużo osób zrezygnowało z obserwowania mnie. Na tej podstawie mogę wnioskować, że nie wszystkim spodobała się moja szczerość i pokazanie, że nie jestem okazem zdrowia. Ale wiem co dla mnie najlepsze, wiem, że nie mogę zamknąć się w czterech ścianach.

W swoim życiu miałem już moment, w którym musiałem zmierzyć się z bardzo poważną chorobą. Wtedy popełniłem ten błąd i zamknąłem się, a życie zmusiło mnie do tego, by z domu wyjść, pracować i nagle okazało się, że różnica jest wielka. Zacząłem żyć na nowo, bo zauważyłem, że poza domem choroba nie ma nade mną takiej władzy. Chorowałem wtedy na depresję. Teraz też postanowiłem zrobić tak samo, nie zamykać się i wyjść. Myślę, że stąd wynikały nieporozumienia i być może - zdziwienie u niektórych. Dodawałem zdjęcia i posty ze szpitala, a za kilka dni pokazałem, że spotykam się ze znajomymi. To powierzchownie mogło wyglądać tak, że się użalam nad sobą i sytuacja nie jest bardzo poważna. Jest, ale nie chcę tracić przez to życia. 

Mam wrażenie, że jesteś bardzo wrażliwą osobą. Czy to nie dominuje twojego życia?

Jestem bardzo wrażliwą osobą. Osoby, które w jakiś sposób próbują wpłynąć na moje samopoczucie, chcą mnie skrzywdzić, sprawić przykrość, hejtują mnie - same potrzebują pomocy. Ja takim ludziom zawsze współczuję, jest mi ich szkoda. Uważam, że ich zachowanie to pewnego rodzaju tarcza obronna, sposób na to, by poczuć się lepiej. Ja na to po prostu nie reaguję. Jestem przygotowany do tego, że mogę spotkać się z każdą formą krytyki, ale nie robi to już na mnie żadnego wrażenia. Jestem osobą, która przeszła w życiu tak dużo, że ze względu na to i zainteresowanie psychologią - zrozumiała pewne mechanizmy. Dlatego też hejt, czy to, że ktoś chce mi ubliżyć czy pogrążyć na oczach innych - nie robi to na mnie żadnego wrażenia. 

Czy biorąc pod uwagę swoją chorobę, wrażliwość i doświadczenie, musiałeś jakoś dodatkowo przygotować się do programu?

Zgłoszenie do programu to była bardzo spontaniczna decyzja. Od momentu, kiedy zostałem do programu zaproszony, do momentu wylotu do słonecznej Hiszpanii minęło kilka miesięcy. W tym czasie rozmawiałem z przyjaciółmi, znajomymi, opowiadałem im o tym na tyle, ile mogłem. Wszyscy byli zaskoczeni,  że chcę wziąć udział w takim programie, ale słyszeli moje podekscytowanie i zadowolenie. Pytali, czy nie będę się bał, stresował. Słuchając mnie jednak mówili "Idź. To jest dla Ciebie". Zależało mi na przeżyciu takiej przygody. Chciałem tego doświadczyć. Sam plan, poznać tego jedynego, miłość - bajka. Jestem monogamistą, zależy mi na szczerej relacji. Wiedziałem, że otrzymam możliwość poznania osób, z którymi mogę się zaprzyjaźnić. Przez ten program mogłem pokazać też osobom podobnym do mnie, wrażliwym, patrzącym na świat inaczej, takim, które nie są z okładki Playboya, że też mogą wszystko, jeśli tylko tego zapragną.

Depresja to bardzo poważna choroba, jak dbasz o zdrowie psychiczne obecnie?

Chorowałem na depresję i z niej wyszedłem. Jestem pod stałą opieką mojego lekarza, który mówi, że rokowania są naprawdę dobre. Twierdzi, że jest szczerze zaskoczony, że osoba, która przyszła z tak poważnym problemem nie ma nawrotów. Między innymi też przez to co przeszedłem, chciałem pokazać osobom, które w siebie nie wierzą, które myślą, że na nic nie zasługują, że nawet taki rodzynek jak ja może o siebie zawalczyć. Ja też kiedyś byłem nieśmiały, bałem się, wstydziłem i szukałem w telewizji i mediach społecznościowych osób, z którymi mógłbym się utożsamić. To budowało mnie też do tego, by dzisiaj być tym, kim jestem. 

Merkucjo z "Prince Charming" o programie

Udział w programie był dla Ciebie formą terapii?

Udział w programie odciążył mnie, chociażby od tego, że już nic nikomu nie musiałem mówić o sobie. Teraz już po prostu wszyscy wiedzą. Jestem już całkowicie jawną osobą, wszyscy wiedzą, że należę do grona osób LGBT, nie ma już gdybania w moim życiu. To było wielkie wydarzenie, ale potrzebowałem tego. W programie jest Merkucjo i nikt już nie zastanawia się nad tym, jakiej jestem orientacji. Dużo o tym myślałem i patrząc na to, jak wyglądałem w programie, a jak wyglądam teraz, widzę siebie niedoskonałego, ale pewnego siebie. Nie wstydziłem się siebie. Teraz, jak mam z czymś problem, to przypominam sobie siebie z programu. Widzę, jak dużą drogę przeszedłem, jak wiele rzeczy się zmieniło. To powoduje często, że moje problemy wydają się maleć.

Czy udział w "Prince Charming" dodał ci pewności siebie?

Byłem pewną siebie osobą jeszcze przed programem. Myślę, że z roku na rok czuję się ze sobą lepiej. Udział w programie sprawił jednak, że pewność siebie wywindowała bardzo szybko do góry. 

Porozmawiajmy o samym programie. Czy podejrzewałeś, że Jacek i Oliwer nawiążą ze sobą relację?

Ja chłopakom życzę, żeby byli ze sobą do końca swoich dni. Dla mnie nie jest to żadnym zaskoczeniem. Od początku typowałem, że Jacek wybierze Oliwera. Nie jestem zaskoczony, że są ze sobą tak długo i myślę, że to wspaniała relacja. 

A ty? Jesteś obecnie zakochany?

Czy ja jestem zakochany… stan zakochania jest wysoką wibracją. Powiem szczerze, że do niego dążę, ale nie mogę tego przyrównać do żadnej osoby. 

Czego poszukujesz w miłości? Jaki powinien być twój parter idealny?

Ideały nie istnieją. Z pewnością partner, który miałby ze mną dzielić życie, powinien być osobą, która jest dobra. Nie musi być nie wiadomo jak wrażliwa czy podobna do mnie, ale chciałbym, żeby była to osoba obecna w moim życiu na co dzień. Nie tylko w słowach, ale i w czynach. Żeby był szczery, oddany, szalony. Żeby umiał okazać swoje uczucia, a niestety z tym wiele osób ma problem. No i żeby nie obawiał się rozmowy. Żeby umiał rozmawiać o wszystkim i żebyśmy czuli w sobie oparcie. 

Poszukiwanie miłości nie jest łatwe. Zdarzyło się, że po programie ktoś chciał nawiązać z tobą relację ze względu na popularność?

O matko, nie zliczę jak dużo ich było. Ja jestem na takie rzeczy wyczulony i zbyt bystry, żeby nie zauważyć, jakie ktoś ma zamiary. Tego chyba też najbardziej bałem się po programie, że trafi mnie strzała Amora i źle się zakocham. Na szczęście uchroniłem się od tego.

Zdrowie i miłość, rozumiem, że to najważniejsze. Jak jednak wyglądają twoje pozostałe plany na przyszłość? 

Na pierwszym miejscu jest dla mnie teraz zdrowie. Bardzo chciałbym wrócić do pracy. Nie wiem, co mnie tam spotka, bo od dłuższego czasu mnie w niej nie było. Jestem na etapie oczekiwania na własne mieszkanie. Nie mogę się doczekać, aż będę je mógł odebrać i wpaść w wir wykańczania, dekorowania i urządzania. Marzę też o wyprawieniu świąt Bożego Narodzenia razem z najbliższymi w moich własnych, czterech kątach. 

Oczy całego świata skierowane są w stronę Ukrainy i nasze również. Redakcja cozatydzien.tvn.pl pisze przede wszystkim o rozrywce, kulturze i show-biznesie, ale trudno przejść obojętnie wobec tego, co dzieje się u naszego sąsiada. Dlatego będziemy pisać o wsparciu, jakie płynie z Polski dla mieszkańców Ukrainy. Najważniejsze informacje znajdziecie tu:

Autor:Dagmara Olszewska

Źródło zdjęcia głównego: Instagram

Pozostałe wiadomości