Gwiazdy

Monika Miller czuła się już lepiej, ale pojawił się nowy problem. "Jakbym miała wybuchnąć"

Gwiazdy

Autor:
Aleksandra
Głowińska
Monika Miller

Monika Miller w rozmowie z Aleksandrą Głowińską zdradziła, jak się czuje. - Po operacji usunięcia przepukliny okołoprzełykowej wszystko zaczęło działać. Dostałam kolejne leki, które były jak wygrana na loterii - mówi. Niestety, wciąż boryka się z chorobą. - Napady pojawiają się nawet 3-4 razy w ciągu dnia. Utrudnia mi to życie i funkcjonowanie - mówi nam Monika Miller.

Monika Miller ostatni rok spędziła na tułaczce od jednego gabinetu lekarskiego do drugiego. Szukała pomocy wszędzie, gdzie się dało. Zanim lekarzom udało się ją zdiagnozować, minęło sporo czasu. Mimo że robili wszystko, co w ich mocy, gwiazda musiała sporo wycierpieć. Jak wyjawiła teraz w rozmowie z Aleksandrą Głowińską - na szczęście część problemów zdrowotnych to już przeszłość. Niestety, nie wszystkie.

Monika Miller już po operacji. Jak się czuje?

Monika Miller cierpiała na rzadkie schorzenie przełyku, które utrudniało jej codzienne funkcjonowanie. W rozmowie z cozatydzien.tvn.pl wyjawiła, jak się czuje. Okazuje się, że operacja, którą niedawno przeszła, pomogła jej wyzdrowieć i wrócić do normalności.

- Czuję się dużo lepiej. Po operacji usunięcia przepukliny okołoprzełykowej wszystko zaczęło działać. Dostałam kolejne leki, które były jak wygrana na loterii. To był strzał w dziesiątkę. Nareszcie mogę oddychać. Nie krztuszę się. Nie kaszlę. Nie wymiotuję przede wszystkim. Cieszę się, bo mogę wrócić do zdrowego trybu życia i do swojej diety, bo na czas leczenia, czyli na prawie rok, musiałam z tego zrezygnować. Wszystko wraca do normy - mówi wnuczka Leszka Millera.

Fani od razu zauważyli powrót do formy Moniki Miller. Znów zaczęła być aktywna w mediach społecznościowych. Gwiazda serwuje jednak nietypowe treści. Nagrywa filmiki o zdrowiu psychicznym, ale robi to z przymrużeniem oka.

- Wróciłam do social mediów, a przynajmniej staram się wrócić. Na razie powoli, ważne, że do przodu. TikTok był moim pierwszym strzałem. Przechodziłam trudny okres w swoim życiu i publikowanie filmików z czarnym humorem bardzo mi pomaga. Zresztą nie tylko mi, ale również innym. W komentarzach moi odbiorcy opowiadają o swoich historiach, żartują, oznaczają znajomych, rozmawiają z nieznajomymi osobami, znajdując przy tym bratnie dusze. Dzielą się swoimi doświadczeniami. To trochę śmiech przez łzy, ale jak widać nie tylko ja lubię jednocześnie śmiać się i płakać - zapewnia.

Julia von Stein o pracy w branży funeralnej. Wyznała, czy wierzy w duchy
Julia von Stein o pracy w branży funeralnej. Wyznała, czy wierzy w duchy Julia von Stein o pracy w branży funeralnej. Opowiedziała czego obawia się jej tata

Monika Miller cierpi na zespół lęku napadowego

Monika Miller przyznaje, że serwuje swoim obserwatorom treści związane z chorobami psychicznymi, by zwrócić uwagę na problem.

- Mówienie głośno o chorobach psychicznych sprawi, że więcej osób zacznie się interesować tematem, więcej osób zwróci się po pomoc, więcej osób zrozumie, co się z nimi dzieje. Absolutnie nie widzę w tym żadnego powodu do wstydu. Odchodzi się już od tych stereotypów. Dziś postrzeganie chorób psychicznych jako coś wstydliwego uznawane jest za zaściankowe myślenie. Każdy ma swoje problemy. Pracowanie nad tym sprawi, że życie będzie dla nas łatwiejsze i będziemy mogli być szczęśliwi. Szczęśliwi sami ze sobą - wyjaśnia Monika Miller.

Jednocześnie gwiazda podkreśla, że dziś nie martwi się już tym, że ktoś może wykorzystać jej słabości.

- Przeszłam przez taki hejt i tyle sytuacji na oczach całej Polski, że bardzo ciężko jest mnie teraz zranić. Jedyne, czego mogę się bać, to jest sam lęk. To jest coś, co mnie betonuje i przerywa codzienne życie. Chyba już nauczyłam się z tym żyć. Nie przewiduję, że mogłabym przejść przez cokolwiek gorszego niż to, czego miałam do tej pory okazję doświadczyć — mówi nam Monika Miller.

Gwiazda przyznaje, że mimo leczenia farmakologicznego i terapii — wciąż cierpi na zespół lęku napadowego, a jego objawy miewa kilka razy dziennie.

- Niestety, cierpię na zespół lęku napadowego. Dosyć ciężko mi się jak na razie współpracuje z tym. Mam super terapeutę, super psychiatrę i ogromne wsparcie rodziny. Tylko dlatego jeszcze jakoś sobie radzę. Jest ciężko. Mam lęki codziennie. Napady pojawiają się nawet 3-4 razy w ciągu dnia. Utrudnia mi to życie i funkcjonowanie — szczególnie w społeczeństwie. Nagrywanie o tym filmików mi pomaga. Przynajmniej nie czuję się sama - wyjaśnia.

Monika Miller wyznała, jak wyglądają jej napady lękowe.

- Typowe dla mnie uczucie dość ciężkie do opisania, jakby serce mi spadało. Musiałam zacząć brać leki na serce, bo puls był już za wysoki od rana do wieczora. Problemy z braniem oddechu, uczucie nadchodzącego końca i ssąca pustka w klatce piersiowej. Trochę taka implozja od środka, jakbym miała zaraz wybuchnąć — mówi i dodaje, jak sobie z tym radzi. - Uciekam w swoje miejsca komfortu- gry komputerowe albo malarstwo, często leki. Bez leków nie ma mowy o żadnych eventach, które potęgują wszystko razy dziesięć - mówi artystka.

Oczy całego świata skierowane są w stronę Ukrainy i nasze również. Redakcja cozatydzien.tvn.pl pisze przede wszystkim o rozrywce, kulturze i show-biznesie, ale trudno przejść obojętnie wobec tego, co dzieje się u naszego sąsiada. Dlatego będziemy pisać o wsparciu, jakie płynie z Polski dla mieszkańców Ukrainy. Najważniejsze informacje znajdziecie TUTAJ.

Autor:Aleksandra Głowińska

Źródło zdjęcia głównego: MWMEDIA

Pozostałe wiadomości