Anna Dymna walczy z bólem. "Chciałabym jeszcze chwilę pożyć, dużo rzeczy mam do zrobienia"

Anna Dymna o przemijaniu i zdrowiu
Anna Dymna o przemijaniu i zdrowiu
Źródło: MWMEDIA
Anna Dymna jest przykładem osoby, która jest w pełni zaangażowana w działania charytatywne. Jej oddanie imponuje innym. Aktorka przyznaje się do swoich słabości i wyczerpania organizmu. Co ją motywuje do dalszego działania? W najnowszym wywiadzie z "Vivą" Anna Dymna opowiedziała o przemijaniu i radzeniu sobie z przeciwnościami losu.

Anna Dymna w pamięci wielu fanów to wciąż Ania Pawlakówna z filmów Sylwestra Chęcińskiego, Marysia ze "Znachora" czy hrabianka Klarysa z "Janosika". Od wielu lat aktorka poświęca się działalności społecznej. Jest założycielką i prezeską Fundacji "Mimo Wszystko", w ramach której organizuje Festiwal Zaczarowanej Piosenki im. Marka Grechuty. Artystka zaskakuje swoim zaangażowaniem w różne inicjatywy społeczne.

Anna Dymna pomaga innym artystom. "Przecież mamy swoją dumę"

Aktorka rozpoczęła karierę na początku lat 70. Grała u najlepszych twórców filmowych, tworzyła niezapomniane postacie. Fundację założyła w 2003 roku, skupiła się na pomaganiu innym, ale w dalszym ciągu pojawiała się w filmach i serialach, choć rzadziej można było ją podziwiać na małym i wielkim ekranie. Anna Dymna zwolniła tempo, ale wciąż czuje się aktorką i pomaga też innym artystom.

"Nigdy nie zrezygnowałam z grania, z zawodu. To on, normalnym biegiem rzeczy, rezygnuje ze mnie. Musi. A pomagam, bo pomagam. Jak tego nie robić? Przez te lata ze zdumieniem odkrywałam, iluż genialnych artystów, którzy razem z nami odbierali nagrody, kłaniali się na scenie, nagle gdzieś znika z życia publicznego. Często są chorzy, samotni, bezradni. Nie skarżą się, nie przyznają. Przecież mamy swoją dumę [...] Gdy pomagaliśmy Krzysiowi Globiszowi, to było proste, bo cała Polska wiedziała, że miał udar. Nie trzeba było przełamywać bariery wstydu, ale jak zaproponowaliśmy pomoc innej wielkiej aktorce, to ona najpierw chciała się zastanowić. Czuła się strasznie zawstydzona. Na drugi dzień dzwoni i mówi: 'Całą noc płakałam. Dlaczego? Bo ktoś o mnie pamięta i myśli'. To jest najistotniejsze. Oczywiście ważne są pieniądze na rehabilitację, na leki, na godne życie w chorobie, ale być może dużo ważniejsze jest to, że ktoś o nas pamięta i myśli" - wyznała w "Vivie".

Joanna Trzepiecińska o udziale w "Mask Singer" i swoim wieku
Joanna Trzepiecińska o udziale w "Mask Singer" i swoim wieku
Źródło: cozatydzien.tvn.pl

Anna Dymna nie boi się przemijania. Toczy walkę ze swoim organizmem

Anna Dymna nie boi się przemijania. I choć przyznaje się do swoich słabości, nadal pragnie działać i się nie poddaje.

"Tam, w niebie, za przeproszeniem, już siedzą cudowne postacie, świadkowie mojej młodości, urody, sukcesów. Co chwilę kogoś żegnam, ale za każdym razem myślę: Poczekaj, niedługo się zobaczymy, więc się nie przejmuję. Jakkolwiek chciałabym jeszcze chwilę pożyć, bo wciąż mam dużo rzeczy do zrobienia. Ale czasem trochę mi brakuje siły. Jestem po siedemdziesiątce, mam różne problemy, jak każdy w tym wieku".

Artystka toczy wewnętrzną dyskusję ze swoim organizmem.

Po licznych wypadkach i operacjach mój kręgosłup często mi mówi: 'A dajże mi, babo, spokój! Nie pracuję już z tobą. Idźże się połóż wreszcie i przestań podskakiwać'. Ja się wtedy buntuję: 'Poczekaj jeszcze chwilę. Muszę dojechać do Warszawy, żeby ten program poprowadzić, bo ci ludzie mnie potrzebują'. A on na to: 'A właśnie że nie!'. I robi mi coś takiego, że mnie paraliżuje. Jęczę z bólu, myślę, że zaraz zejdę, ale naprzeciwko mnie siedzi uśmiechnięty chłopiec na wózku, z dystrofią mięśniową i wstyd mi się robi. 'Milcz, babo!' mruczę do siebie, zaciskam zęby i… zapominam o bólu. Idę dalej. Nieustannie toczę zapasy z moim organizmem, który się buntuje. Naprawdę go podziwiam. Całe życie był bardzo dzielny" - wyznała aktorka.

Anna Dymna o polityce i bezwarunkowej miłości swoich podopiecznych

Gwiazda kina komentuje rzeczywistość polityczną. Aktorka wierzy w ludzi i ukryte w nich dobro. Opowiedziała o bezwarunkowej miłości jej podopiecznych.

"Mam całkowicie apolityczną fundację. Gdy pomagamy ludziom, to ich nie pytamy, w co wierzą, jakie mają przekonania polityczne. Działamy krystalicznie, uczciwie, ale to nie wystarcza. Niestety. Liczą się jakieś układy, przynależności. W dodatku co chwilę wszystko się zmienia. Czasem chce się wyć. Na szczęście nasi podopieczni nie zmieniają swoich przekonań i życzliwości. Kochają nas tak jak ja ich. To najważniejsze. Wiem, że życie jest trudne, i umiem walczyć z przeciwnościami losu. Przeżyłam dużo okropnych chwil, nieszczęść, a mimo to kocham życie. Poznałam tysiące ludzi, przeróżne ich zachowania: okropne manipulacje i oszustwa, które mnie dotykały, ale też cudowną ludzką ofiarność, dobroć, aż po prawdziwe cuda, które zdarzały się na moich oczach. Mama mi mówiła, że człowiek jest dobry, tylko czasem o tym zapomina. Jak byłam młoda i butna, wydawało mi się, że przesadza. Przecież tylu morderców i zboczeńców chodzi po tym świecie. Teraz myślę, że jednak miała rację. Czasem trzeba tylko przypomnieć: 'Kurde, człowieku, przecież ty dobry jesteś!'" - dodała w wywiadzie.

Oczy całego świata skierowane są w stronę Ukrainy i nasze również. Redakcja cozatydzien.tvn.pl pisze przede wszystkim o rozrywce, kulturze i show-biznesie, ale trudno przejść obojętnie wobec tego, co dzieje się u naszego sąsiada. Dlatego będziemy pisać o wsparciu, jakie płynie z Polski dla mieszkańców Ukrainy. Najważniejsze informacje znajdziecie tu:

Autor: Kalina Szymankiewicz

Źródło: "Viva"

Źródło zdjęcia głównego: MWMEDIA

podziel się:

Pozostałe wiadomości