Anna Dymna na ulicy mierzy się z obelgami. "Zapyziały misiu, nie żryj tyle"

Anna Dymna mierzy się z hejtem
Anna Dymna mierzy się z hejtem
Źródło: MWMEDIA
Anna Dymna należy do grona najbardziej cenionych polskich aktorek. Choć działa w branży od wielu lat, wciąż otrzymuje angaże, a ponadto realizuje się w działalności charytatywnej. Mimo niezwykłych osiągnięć aktorka musi mierzyć się z głosami rozczarowanych widzów, którzy pamiętają, jak wyglądała w latach 70.

Anna Dymna jest jedną z najpopularniejszych polskich aktorek. Filmową karierę rozpoczęła w latach 70. XX wieku, szturmem zdobywając serca szczególnie męskiej widowni. Niezwykła uroda i przepiękny uśmiech, połączone z talentem aktorskim sprawiły, że szybko stała się gwiazdą. Do najpopularniejszych produkcji z jej udziałem należą m.in. serial "Janosik", "Znachor" czy filmy o ekscentrycznych sąsiadach: "Nie ma mocnych" oraz "Kochaj albo rzuć". Anna Dymna jest aktywna zawodowo, z przerwami, od przeszło 50 lat. W tym czasie jej wygląd uległ zmianie, co nie wszystkim przypadło do gustu.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo.

28022023_TAJEMNICEPRODUKCJI_KTOTOWIE (1)
Tajemnice Produkcji #10. Dorota Wellman zdradza kulisy "Kto to wie?"
Źródło: cozatydzien.tvn.pl

Anna Dymna o hejcie

Choć Anna Dymna przez wiele lat kariery aktorskiej zagrała w licznych filmach i serialach, fani wciąż najbardziej kojarzą ją z pierwszych ról. Gdy zagrała w kultowej sadze o rodzinach Pawlaków i Kargulów była dwudziestoparolatką. Od tamtego momentu minęło wiele lat, a wygląd Anny Dymnej uległ zmianie. Aktorka w najnowszym wywiadzie przyznała, że wciąż mierzy się z konsekwencjami popularności produkcji z lat 70. Zdarza się, że musi znosić obelgi kierowane do niej przez przechodniów.

Filmy "Nie ma mocnych", "Janosik" czy "Znachor" wciąż są puszczane w telewizji, więc kontrast jest tym większy. Idę ulicą, a ktoś woła: "Jezus Maria, ale się z pani porobiło. Kiedyś była pani taka ładna". Zdarzyło mi się też usłyszeć: "Zapyziały misiu, nie żryj tyle", albo "K..., cożeś ty w nocy robiła, że tak wyglądasz! Wczoraj żem cię widział w filmie, ładna byłaś, a dziś co?"
- wyznała w rozmowie z "Twoim Stylem".

Anna Dymna nie ukrywa, że słuchanie tego typu uwag nie należy do najłatwiejszych. Najczęściej reaguje na nie uśmiechem i po prostu idzie dalej. Jak sama przyznała, że nie ma ambicji, by być szczupłą i piękną przez całe życie - woli czuć się potrzebną.

"Dystansu do tego, co jest w życiu ważne, uczę się całe życie" - dodała.

Anna Dymna o pierwszej roli po porodzie

W 1985 roku Anna Dymna urodziła syna Michała, który jest owocem jej drugiego małżeństwa ze Zbigniewem Szotem. W wywiadzie aktorka zdradziła, że będąc w 7. miesiącu ciąży, grała w filmach i nikt nie zdawał sobie sprawy z jej stanu. Jednak ostatnie miesiące były dla niej trudne - znacznie przytyła, co wpłynęło na jej wygląd. Anna Dymna w rozmowie z "Twoim Stylem" wróciła pamięcią do pierwszej roli, którą otrzymała po porodzie. To doświadczenie nie było dla niej łatwe.

"Przeżyłam chwilę wstydu. Miałam 34 lata, gdy urodziłam dziecko. Do siódmego miesiąca grałam jeszcze w filmie u Jerzego Hassa i nikt nie dostrzegał, że jestem w ciąży. Aż tu nagle na finiszu przytyłam 32 kilogramy. Pierwszą rolę po urodzeniu dziecka zaproponował mi Kazio Kutz, w dodatku u boku mojego ukochanego aktora Janusza Gajosa. Szłam na próbę w panice: 'Przecież oni nie mają pojęcia, jak ja teraz wyglądam'. Nie wiedziałam, jak się zachować. Wydawało mi się, że jestem gruba i wstrętna. Pierwszy raz pracowałam z Kutzem" - opowiedziała.

Strach miał tym razem jedynie wielkie oczy. Gdy reżyser ujrzał odmienioną Annę Dymną, docenił jej krągłości i zachwycił się nową wersją znanej już wówczas aktorki.

"Po przywitaniu przy wszystkich Kaziu uśmiechnął się i z zachwytem powiedział do mnie: 'Ania, ale cię ta ciąża do ziemi przygięła. Cyce masz, dupę masz, wreszcie baba jesteś, no super'. A kiedy usłyszałam w głośniku: 'Stara, gruba Żydówa na plan!', Henio Bista, który też tam grał, jęknął z zazdrości: 'Ty, on cię od razu polubił'. I wtedy cały wstyd ze mnie wyparował. Pomyślałam: 'Boże, przecież takie kobiety też istnieją i są potrzebne'" - przyznała.

Jednak nie wszystkim widzom spodobał się nowy wizerunek filigranowej bohaterki "Kochaj albo rzuć". Anna Dymna musiała zmierzyć się z utratą części widowni i z przykrymi listami, które rozczarowani fani słali na jej adres.

"Oczywiście, straciłam wtedy część widzów. Dostawałam listy, niektóre niewybredne: 'Zrób sobie operację, bo podbródek ci wisi'. Pani ma obowiązki wobec widzów, pani miała być zawsze piękna i młoda" - dodała.

Fundacja TVN 1,5%
Fundacja TVN 1,5%

Redakcja cozatydzien.tvn.pl pisze przede wszystkim o rozrywce, kulturze i show-biznesie, ale nadal trudno przejść obojętnie wobec tego, co dzieje się u naszego sąsiada. Dlatego będziemy pisać o wsparciu, jakie płynie z Polski dla mieszkańców Ukrainy. Najważniejsze informacje znajdziecie TUTAJ.

Przeczytaj też:

Autor: Dominika Kowalewska

Źródło zdjęcia głównego: MWMEDIA

podziel się:

Pozostałe wiadomości