Gwiazdy

Jan Kietliński w ogniu pytań. Dlaczego zalał dom sąsiadów? [TYLKO U NAS]

Gwiazdy

Autor:
Aleksandra
Czajkowska
Jacyrodzicetakiedzieci? Jan Kietliński w ogniu pytań

#Jacy rodzice, takie dzieci? Jan Kietliński był gościem ostatniego odcinka cyklu Aleksandry Czajkowskiej. Opowiedział w nim o rodzicach, planach na przyszłość oraz pasji. Teraz syn Beaty Tadli odpowiedział na cztery pytania. Zobaczcie, dlaczego zalał dom sąsiadów.

Jan Kietliński jest synem Beaty Tadli i Radosława Kietlińskiego. Kilka lat temu media zaczęły się interesować jego życiem, czego on sam nie chciał. Wbrew przewidywaniom, nigdy nie myślał o pójściu w ślady rodziców i pracy w mediach, jednak z czasem zaczął się tym interesować. W cyklu "Jacy rodzice, takie dzieci?" Janek powiedział o tym, a także o wielkiej miłości do podróży.

Jan Kietliński o najzabawniejszym wspomnieniu z dzieciństwa

Jednym z elementów cyklu, są cztery pytania, na które każdy gość musi odpowiedzieć. Janek Kietliński odpowiedział na pytania związane z dzieciństwem, planami na przyszłość, trudnymi momentami w życiu, a także opisał jedną cechę swojej mamy. Posłuchajcie, co odpowiedział.

- Jakie jest twoje najzabawniejsze wspomnienie z dzieciństwa?

- Pierwsze co mi przychodzi do głowy, to jak wprowadziliśmy się z rodzicami do pierwszego wspólnego domu, to był taki szeregowiec, w domu jeszcze obok mieszkali nasi przyjaciele, którzy mieli córkę w moim wieku, więc my od drugiego roku życia się tak naprawdę znamy. Co my wyczynialiśmy (śmiech). I to ich ten biedny dom zawsze cierpiał, nie nasz. Pamiętam, że zaprosili nas raz na kolację, siedzieli u góry, a my z Julką bawiliśmy się w piwnicy. Nasi rodzice mówili, że jest za cicho i co tam dzieje się w tej piwnicy, po kilku godzinach w końcu przyszli, a my postanowiliśmy zrobić basen (śmiech). Zatkaliśmy kratki odpływowe, odkręciliśmy krany w zlewie i wannie, podłoga była cała w wodzie, a my w wiadrach, rozebrani i świetna zabawa. Wszędzie pływają buty, ubrania, wszystko. Rodzice przyszli, otworzyli te drzwi, a woda uciekła (śmiech). Byliśmy niezłe rozrabiaki — powiedział Jan Kietliński.

Jan Kietliński o trudnościach, z jakimi musiał się zmierzyć 

- Gdzie widzisz siebie za 10 lat?

- Chciałbym widzieć siebie w takim miejscu, w którym jestem najbardziej szczęśliwy, nie wiem gdzie, nie wiem, co to będzie, jeszcze tego nie odkryłem, ale chciałbym i w głowie i w sercu być za te 10 lat szczęśliwy, w bezpiecznym miejscu, które daje mi dobrą energię — powiedział.

- Jaka jest najtrudniejsza rzecz, z jaką musiałeś się zmierzyć?

- To też jest ciężkie pytanie, bo w sumie, nie miałem w życiu takich ogromnych przeszkód, jakie niektórzy mają i za to jestem bardzo wdzięczny. Nawet gdybym miał powiedzieć, że rozwód moich rodziców, to nieprawda, bo nie był dla mnie szczególnie trudny. Myślę, że najtrudniejsze rzeczy, z jakimi musiałem się zmierzyć, to były zawsze różne problemy mojej mamy, które mnie bardzo przejmowały, to jak ludzie potrafili ja wykorzystać, partnerów, na których trafiała, to był ciężkie rzeczy, bo musiałem być dla niej wsparciem, a to nie były łatwe momenty w jej życiu, więc z automatu nie były też łatwe dla mnie — odpowiedział.

Zobacz całą rozmowę z Jankiem Kietlińskim:

Jacy rodzice, takie dzieci? 1. Jan Kietliński
Jacy rodzice, takie dzieci? 1. Jan Kietliński Jan Kietliński w pierwszym odcinku cyklu Aleksandry Czajkowskiej "Jacy rodzice, takie dzieci?"

- Jaką cechę najbardziej cenisz w swojej mamie, a która wywołuje u ciebie przysłowiowy "ból głowy"?

- Sam ból głowy (śmiech). Nie, nie, oczywiście, że nie. Jeżeli chodzi o cechę, którą cenię w mojej mamie, to ona nigdy się nie poddaje, zawsze idzie do przodu, choćby nie wiadomo jak się wszystko waliło, ona zawsze idzie z uniesioną głową i zawsze sobie radzi. To jest cecha, którą z jednej strony cenię w niej najbardziej, a z drugiej, która przyprawia mnie o ten ból głowy, ponieważ uważam, że moja mama powinna sobie dać szansę na proszenie o pomoc, dać sobie szansę na odpoczynek, na zastanowienie się nad tym, co jest najważniejsze dla niej, a nie, co jest najważniejsze dla ludzi dookoła. Moja mama jest perfekcjonistką i w pracy wszystko musi mieć wykonane idealnie, to też bywało uciążliwe, ale teraz już nie mieszkamy razem, więc już nie ma kłótni o brudne skarpetki. Moje brudne skarpetki mogą teraz leżeć w moim mieszkaniu wszędzie i nikt się nie przyczepi (śmiech) - powiedział na koniec Janek Kietliński.

Oczy całego świata skierowane są w stronę Ukrainy i nasze również. Redakcja cozatydzien.tvn.pl pisze przede wszystkim o rozrywce, kulturze i show-biznesie, ale trudno przejść obojętnie wobec tego, co dzieje się u naszego sąsiada. Dlatego będziemy pisać o wsparciu, jakie płynie z Polski dla mieszkańców Ukrainy. Najważniejsze informacje znajdziecie TUTAJ.

Autor:Aleksandra Czajkowska

Źródło zdjęcia głównego: cozatydzien.tvn.pl

Pozostałe wiadomości