Znany polski muzyk miał wypadek. Zasnął za kierownicą i uderzył w drzewo. "Musiałem wyłamać szybę"

Znany polski muzyk miał wypadek samochodowy
Znany polski muzyk miał wypadek samochodowy
Źródło: Getty Images/Facebook
Marek Kapłon, znany polski perkusista związany m.in. z zespołami takimi jak Wanda i Banda, TSA czy Dżem 26 października miał wypadek samochodowy. Muzyk zasnął za kierownicą samochodu i uderzył w drzewo. Teraz opowiedział o zdarzeniu.

Marek Kapłon miał wypadek samochodowy 26 października wieczorem na obrzeżach Opola. Muzyk, wracając samochodem ze spaceru z psem, zasnął za kierownicą, a następnie zjechał do rowu i uderzył w drzewo. Perkusista odzyskał przytomność kiedy na miejscu pojawiły się już służby ratownicze.

Resztę artykułu przeczytasz pod materiałem wideo:

Alan Andersz o wypadku
Alan Andersz o wypadku
Źródło: Co za Tydzień

Znany polski muzyk miał wypadek samochodowy

Marek Kapłon w rozmowie z "Faktem" powiedział, jak doszło do wypadku i jak się obecnie czuje.

"Wracając do domu, ze spaceru z psem, zasnąłem w trakcie jazdy i obudziłem się w rowie. [...] Ktoś musiał wezwać służby dużo wcześniej, zanim udało mi się z tego samochodu wygrzebać. Auto leżało na lewym boku, czyli od strony kierowcy. Zorientowanie się, gdzie jest góra, a gdzie dół i co gdzie może się znajdować, zajęło mi chwilę" - mówił.

Marek Kapłon sam wydostał się z pojazdu. Trafił do szpitala, jednak wyniki badań wykazały, że muzykowi nic poważnego się nie stało.

"Musiałem wyłamać szybę. Ktoś miał saperkę, dał mi ją i gdy rozciąłem szybę, mogłem wyjąć psa z auta [...]. Miałem szczęście, że nie uderzyłem czołowo w drzewo. Auto przewracając się, uderzyło w przeszkodę maską i przednią szybą. O dziwo nie miałem żadnych złamań, obrażenia głowy nie okazały się poważne i na szczęście nie było dużo krwi. Ranę głowy pozszywano mi na chirurgii, a zrobiona 'z urzędu' tomografia głowy nie wykazała żadnych poważniejszych uszkodzeń" - dodał.

Marek Kapłon powiedział, jak doszło do zderzenia

Marek Kapłon w rozmowie z "Faktem" przyznał, że był bardzo zmęczony obowiązkami, a także problemy zdrowotne nie pozwalają mu się wyspać.

"Fakt, byłem trochę przemęczony pracą i obowiązkami. Mam kontuzję kolana, która powoduje, że nie wysypiam się tak, jak powinienem. Ale nie spodziewałem się takiej sytuacji [...]. Oczywiście nie wątpiłem, że bez problemu dojadę na miejsce. Jak się jednak okazało, rzeczywistość brutalnie zweryfikowała moje przekonania [...]. Obudził mnie huk giętej blachy. Miałem masę szczęścia i tak naprawdę wykpiłem się sianem. To, co się wydarzyło, muszę traktować jako przestrogę i wyciągnąć właściwe wnioski" - dodał.

Muzyk zaznaczył, że jest to dla niego nauczka i dodał, że miał sporo szczęścia, że nie wjechał w inny samochód.

"Ja jako sprawca zdarzenia miałem szczęście w nieszczęściu, że nikt z naprzeciwka nie jechał i przez to przypadkowo nie ucierpiał. Auto jest do kasacji, ale po wszystkim, dziękując opatrzności, mogłem szczęśliwie odetchnąć z ulgą" - podsumował.

Redakcja cozatydzien.tvn.pl pisze przede wszystkim newsy rozrywkowe, kulturalne i show-biznesowe, ale znaczną częścią naszej codziennej pracy są także cykle i wywiady, które regularnie pojawiają się na stronie. Możecie nas również znaleźć na  TikToku, Facebooku oraz Instagramie. Dziękujemy Wam za wspólnie spędzony czas.

Autor: Aleksandra Czajkowska

Źródło zdjęcia głównego: Getty Images/Facebook

podziel się:

Pozostałe wiadomości