Co Za Tydzień

"Znachor" w odmienionej wersji. Historia doktora Wilczura na deskach krakowskiego teatru

Co Za Tydzień

Autor:
Kamila
Jamrożek
"Znachor" w Teatrze im. Juliusza Słowackiego

"Znachor" to wzorcowy polski melodramat. Najpierw czytany, potem oglądany w filmowych adaptacjach. Teraz jest wystawiany na teatralnych deskach. Oliver Janiak, któremu towarzyszyła kamera programu "Co Za Tydzień" rozmawiał z twórcami oraz aktorami, którzy znaleźli się w obsadzie sztuki. Co mu powiedzieli?

Profesor Rafał Wilczur słynny warszawski chirurg czy wioskowy znachor Antoni Kosiba? Kolorowa Warszawa z XX-lecia międzywojennego czy biedna, kresowa wieś? Dwa światy. I dwie – wydawać by się mogło – zupełnie różne osoby. Ten lepszy. I ten gorszy. Tylko który jest który? Na to pytanie znajdziemy odpowiedź w sztuce, pt. "Znachor". Pracownicy Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie opowiedzieli o swoim dziele.

"Znachor" - o czym opowiada?

"Znachor" to powieść Tadeusza Dołęgi-Mostowicza z 1937 roku. Początkowo opowieść była scenariuszem filmowym. Kiedy jednak scenariusz odrzucono, autor przerobił go na powieść, która później ekranizowana była dwukrotnie. Pierwszy raz w 1937 roku w reżyserii Michała Waszyńskiego, w roli głównej wystąpił Kazimierz Junosza-Stępowski. Drugi raz w 1982 roku w reżyserii Jerzego Hoffmana z Jerzym Bińczyckim w roli głównej.

Jest to historia renomowanego chirurga, profesora Rafała Wilczura. Pewnego dnia dowiaduje się, że jego żona Beata odeszła z kochankiem, zabierając ich córeczkę Marysię. Zrozpaczony włóczy się po mieście i zostaje napadnięty. Pobity doznaje amnezji. Tuła się po wioskach, podejmując dorywcze prace. Jako Antoni Kosiba rozpoczyna swoją znachorską działalność po udanej operacji kalekiego syna gospodarza. Miejscowy lekarz, zazdrosny o sukces Znachora, stawia go przed sąd za nielegalne wykonywanie praktyki lekarskiej.

"Znachor"- Maciej Jackowski o roli Rafała Wilczura

W główną rolę w sztuce "Znachor" wcielił się Maciej Jackowski. Aktor zagrał doktora Rafała Wilczura/Antoniego Kosibę.

- To będzie jednak osobna opowieść. Oczywiście "Znachor" jest tym "Znachorem" Dołęgi-Mostowicza, jednak będzie opowiedziany zupełnie inaczej, niż znamy z filmu. Również dlatego, że reżyser chce opowiedzieć na podstawie tego człowieka jakąś opowieść chyba szerszą niż tylko historię człowieka, który stracił pamięć, a był geniuszem medycznym. Sam jestem ciekawy, jak to zostanie odebrane, czy to zostanie przeczytane zgodnie z naszym zamysłem, zgodnie z naszymi intencjami. To jest ten okres największego oczekiwania - wyjaśnił Maciej Jackowski.

"Znachor" - reżyser Jakub Roszkowski o swojej sztuce

Olivier Janiak zapytał reżysera sztuki "Znachor" Jakuba Roszkowskiego, w jaki sposób podszedł do tematu, który zna tak wielu Polaków.

- Uwielbiam pracować z rzeczami, które znam, bo wtedy nie trzeba tłumaczyć, co to jest. Wszyscy mają coś tam zakodowane w głowie. To buduje jakieś skojarzenia, którymi można na scenie grać. Więc ja się tą polską klasyką bardzo lubię bawić. Ta zabawa tu jest kluczowa, żeby mieć z tego fun po prostu. A że to jest znane, to można to dekonstruować i próbować to inaczej pokazywać. To jest w ogóle bardzo dziwne, ze ten materiał od wielu lat nie był pokazywany w teatrze, bo przecież jest fantastyczny - powiedział reżyser.

"Znachor" - aktorzy i twórcy krakowskiego teatru o sztuce
"Znachor" - aktorzy i twórcy krakowskiego teatru o sztuce

"Znachor" - Mateusz Janicki i Alina Szczegielniak o sztuce

Alina Szczegielniak wcieli się w sztuce "Znachor" w rolę Marysi - córki profesora Wilczura.

- W trakcie prób obejrzałam film i się zakochałam. Uważam, że jest przepiękny, wzruszający, w ogóle się nie zestarzał. Moja rola jest zupełnie inna, odbiega od filmu dosyć mocno. Zaznaczamy pewne relacje, sytuacje, aby opowiedzieć główną historię bohatera, który jest outsiderem w tym dziwnym szalonym świecie i ta Marysia też jest w jakiś sposób wyautowana, i spotykają się te dwa wyrzutki i się oswajają ze sobą - powiedziała aktorka o swoje roli.

Mateusz Janicki wciela się w przestawieniu w kilka postaci. Oto co powiedział o sztuce.

- Myślę, że Kuba [reżyser przyp. red.] podszedł do tego bardzo odważnie. W sensie do świata, w którym się obracamy. Bo jest to świat kolorowy, zupełnie wywrócony do góry nogami, natomiast mam nadzieje, że dzięki temu, że ten świat tak wygląda to te tematy, które wszyscy znamy, wychodzą wyraziście. Czyli to poszukiwanie jakiejś bliskości, ciepła. Wobec tego świata, który nas ustawia wszystkich, a my po prostu chcemy żyć i się przytulać - wyjaśnił.

"Znachor" powstał dzięki wsparciu widzów

Pracę nad spektaklem rozpoczęto dzięki finansowemu wsparciu widzów, którzy zainicjowali zrzutkę po wystawieniu słynnych "Dziadów". Teatr nie składa broni – znajduje sposoby na pozyskanie środków. Sam też pomaga. W obsadzie spektaklu zobaczymy Hannę Syrbu. Aktorka uciekła z Kijowa z nastoletnim synem i została przyjęta do zespołu.

- Walka o teatr jest walką o to wszystko, co się wydarzyło w teatrze i to, co jeszcze się wydarzy. Odważne próbowanie w teatrze nie zawsze jest pewnym sukcesem. Widzowi może się to nie spodobać. Ale ryzykujemy i mamy do tego przestrzeń. Ale po to, żeby mówić, co nas boli, co nas dotyka, co nas interesuje, no i tez w tej sytuacji, która jest. Teatr postąpił tak, jak postępuje na scenie. Staramy się być nie tylko dającym wytchnienie, ale też współgrać z tą rzeczywistością, rozmawiać o niej i zapraszać widzów na tę rozmowę. Stara się tez fizycznie pomagać i zrobić coś od siebie - wyjaśnił aktor Mateusz Janicki.

"Znachor" - aktorzy i twórcy krakowskiego teatru o sztuce
"Znachor" - aktorzy i twórcy krakowskiego teatru o sztuce 2

Oczy całego świata skierowane są w stronę Ukrainy i nasze również. Redakcja cozatydzien.tvn.pl pisze przede wszystkim o rozrywce, kulturze i show-biznesie, ale trudno przejść obojętnie wobec tego, co dzieje się u naszego sąsiada. Dlatego będziemy pisać o wsparciu, jakie płynie z Polski dla mieszkańców Ukrainy. Najważniejsze informacje znajdziecie tutaj.

Czytaj też:

Autor:Kamila Jamrożek

Źródło zdjęcia głównego: "Co Za Tydzień"

Pozostałe wiadomości