Gwiazdy

Hanna Żudziewicz o porodzie. "Tego samego dnia byłam w stanie się wykąpać i zająć córką"

Gwiazdy

Autor:
Aleksandra
Głowińska

Hanna Żudziewicz i Jacek Jeschke niedawno zostali rodzicami córeczki Róży. Przyjście na świat nowego członka rodziny wywróciło ich życie do góry nogami. Ale mimo strachu przed nieznanym czują się szczęśliwi i spełnieni. Tancerka w rozmowie z Aleksandrą Głowińską dla cozatydzien.tvn.pl wyznała, że córka wszystko jej wynagradza. - Wystarczy, że spojrzę na nią i działa jak lek przeciwbólowy, uspokajający. Ta miłość pomaga - mówi.

Hanna Żudziewicz w rozmowie z cozatydzien.tvn.pl opowiedziała, jak czuła się w ciąży. Okazuje się, że tancerka była w gronie uprzywilejowanych kobiet, bo stan błogosławiony faktycznie był dla niej błogosławieństwem, a nie udręką.

- Muszę przyznać, że ciążę zniosłam bardzo dobrze. Wydaje mi się, że taniec i aktywność fizyczna, które były w moim życiu cały czas, bardzo mi pomogły znieść ten stan. Nie miałam ani bóli pleców, ani tak naprawdę żadnych ciążowych dolegliwości. Oczywiście końcówka ciąży była trudna, bo brzuszek był już bardzo duży i każda aktywność wtedy była prawdziwym wyzwaniem. Marzyłam już tylko o tym, żeby na świecie powitać Różę. Odliczałam dni i godziny do przyjścia córeczki na świat. Dłużyło mi się, bo było mi już troszeczkę ciężko i marzyłam o tym, by zagościła już w swoim pokoiku.

Piotr Stramowski o hejcie i wychowaniu córki. "Staram się i Kasia też"
Piotr Stramowski o hejcie i wychowaniu córki. "Staram się i Kasia też" Źródło: cozatydzien.tvn.pl

Hanna Żudziewicz o porodzie i córce

Hanna Żudziewicz nie ukrywa, że podobnie jak większość kobiet, miała obawy przed porodem.

- Porodu się naprawdę bardzo, bardzo bałam. W dniu porodu czułam mrowienie w nogach. Tak naprawdę nie czułam nóg. Nie pamiętam, kiedy tak się stresowałam. Cały czas miałam w głowie, że po porodzie przywitam na świecie córeczkę. Ta myśl mi bardzo pomagała. Powiem uczciwie, że to był bardziej strach przed nieznanym. Oczywiście każda kobieta znosi poród inaczej, ale ja doszłam do siebie niezwykle szybko. Jeszcze tego samego dnia byłam w stanie sama się wykąpać, sama zadbać o Różę. Wydaje mi się, że bardziej przerażało mnie to, że nie wiem, co mnie czeka.

Na szczęście mogła liczyć na silną, pomocną, męską dłoń.

- Podczas porodu był obecny oczywiście mój narzeczony Jacek. Bardzo mnie wspierał, ale nie ukrywam, że mimo to bardzo się denerwowałam, jak to będzie (śmiech) - mówi tancerka i zachwyca się córeczką.

- Może to zabrzmi jak banał, ale dopóki ktoś nie przytuli swojego dziecka, nie weźmie go w ramiona, to nie wie, jaka to jest wielka miłość. Radość. Ciężko to opisać słowami. Od pierwszej sekundy czujesz ogromną więź z kimś, kogo widzisz pierwszy raz na oczy. Nie wiedziałam, że można kogoś w takim tempie tak mocno pokochać. Jak tylko ją zobaczyłam, wylałam morze łez. Nawet teraz jak o tym myślę, zbierają mi się łzy w oczach.

Hanna Żudziewicz o połogu. "Jest łatwiejszy od porodu"

Wiele kobiet twierdzi, że połóg jest trudniejszy od porodu. Zapytaliśmy o to Hanię Żudziewicz. Ona ma jednak w tej kwestii zupełnie inne zdanie.

- Połóg nie jest łatwy. Pielęgniarki powiedziały mi, że im szybciej zacznę "normalnie funkcjonować", tym będzie mi łatwiej, więc mimo że na początku było naprawdę trudno, to starałam się jak najwięcej wstawać i chodzić. I miały rację. Nie minął tydzień, a ja czuję się naprawdę bardzo dobrze. Połóg jest łatwiejszy od porodu, bo córka jest już z nami i nawet, jak coś mnie boli, to wystarczy, że spojrzę na nią i działa jak lek przeciwbólowy, uspokajający. Ta miłość pomaga - mówi z uśmiechem.

Okazuje się, że oboje z Jackiem Jeschke są równo zaangażowani w opiekę nad malutką córeczką. Dumny tata wziął z tej okazji wolne, by jak najwięcej czasu spędzić ze swoimi dziewczynami.

- Na razie dzielimy się obowiązkami po równo. Jacek też wziął wolne, żebyśmy mogli jak najwięcej czasu poświęcić Róży i wspólnie cieszyć się każdą chwilą. Jego obecność jest dla mnie bardzo ważna. Widzę, jak patrzy na małą, jaka jest między nimi silna więź.

Hanna Żudziewicz nie ukrywa, że po narodzinach córki wszystko się zmieniło.

- Wiadomo, że wszystko się zmieniło. Mamy nową rutynę, wstajemy co trzy godziny na karmienie, ale człowiek chyba szybko się do tego przyzwyczaja. Nie ukrywam, że czasem jak wstajemy w nocy, to karmimy małą "na śpiocha". Niby wstaliśmy, ale jednak śpimy nadal (śmiech). Każdy okres w życiu dziecka jest niezwykły. Czuję, jak ona nas bardzo potrzebuje i to, że muszę wstać o trzeciej w nocy, żeby ją nakarmić, nie jest żadnym problemem.

Jednocześnie mama podkreśla, że jest tak zakochana w swojej córce, że byłaby dla niej w stanie zrezygnować z wielu rzeczy. I to bez mrugnięcia okiem!

- Nie spodziewałam się tego, jak łatwo jest zrezygnować z wielu rzeczy dla dziecka. Wiem, że nie minął jeszcze tydzień, od kiedy jestem mamą, ale jestem tak zakochana w córce, że nie będzie dla mnie problemem zrezygnować ze swoich przyjemności, by ją uszczęśliwić. Chcę dla niej jak najlepiej. Ten rodzaj miłości daje rodzicom tyle, że reszta jest nieważna. To, że boli mnie coś w połogu, też jest nieważne. Oczywiście istotne jest to, żeby dbać o siebie, bo szczęśliwa mama i zdrowa mama, to dobra mama, ale mi córka rekompensuje wszystko.

Oczy całego świata skierowane są w stronę Ukrainy i nasze również. Redakcja cozatydzien.tvn.pl pisze przede wszystkim o rozrywce, kulturze i show-biznesie, ale trudno przejść obojętnie wobec tego, co dzieje się u naszego sąsiada. Dlatego będziemy pisać o wsparciu, jakie płynie z Polski dla mieszkańców Ukrainy. Najważniejsze informacje znajdziecie TUTAJ.

Autor:Aleksandra Głowińska

Źródło zdjęcia głównego: instagram.com/hannazudziewicz/

Pozostałe wiadomości