Monika Richardson o kłopotach finansowych. "Nie starczało nam na media"

Monika Richardson
Monika Richardson o problemach finansowych
Źródło: MWMEDIA
Monika Richardson jakiś czas temu otworzyła szkołę językową, która jak się okazuje, obecnie mierzy się z dużym kryzysem. Gwiazda przyznała, że przez swój biznes w pewnym momencie wpadła w kłopoty finansowe. "Musiałam podjąć ten krok" - powiedziała w nowym wywiadzie.

Monika Richardson to niekwestionowana gwiazda polskiej telewizji. Kilka lat temu dziennikarka odeszła jednak z tego medium i postawiła na inny sposób rozwijania marki osobistej. Monika Richardson stała się bardzo aktywna na Instagramie, a w 2021 roku otworzyła swój nowy biznes - szkołę językową. Dziennikarka zatrudniała nie tylko specjalistów z branży lingwistycznej, ale także sama prowadziła lekcje.

Resztę artykułu przeczytasz pod materiałem wideo:

Tomasz Zubilewicz był katechetą?
Tomasz Zubilewicz był katechetą?
Tomasz Zubilewicz był katechetą?

Monika Richardson o finansach. Podniosła ceny lekcji w swojej szkole

Monika Richardson w najnowszym wywiadzie opowiedziała o problemach finansowych. Gwiazda jakiś czas temu założyła szkołę językową, w której sama udzielała lekcji. Okazuje się, że biznes nie przynosi jednak takich korzyści, jakich oczekiwała.

Inflacja bardzo dała mi się we znaki. Mój mały biznes stał się prawie nieopłacalny. Wzrost cen energii poskutkował tym, że w szkole językowej, którą prowadzę, musiałam podnieść ceny za lekcje. To jest bardzo poważny krok, który może potencjalnie zniechęcić moich przyszłych uczniów do wyboru właśnie tej placówki" - powiedziała w rozmowie z "Super Expressem".

Monika Richardson wytłumaczyła, że w pewnym momencie musiała podnieść ceny swoich usług, ponieważ nie mogła dłużej dokładać do biznesu, który w pewnym momencie stał się nieopłacalny.

"Musiałam jednak podjąć ten krok, bo po prostu w pewnym momencie nie starczało nam na media i na czynsz w szkole. To przestało być rentowne. Ja nie mogę dopłacać do tego biznesu. Nie oczekuję, że dzięki temu biznesowi stanę się bogata, ale muszę jakoś żyć i płacić pensje ludziom, których zatrudniam" - podkreśliła.

Monika Richardson już jakiś czas temu mówiła, że traci oszczędności

Monika Richardson jest znana ze swojego ciętego języka i nie owija nigdy w bawełnę. Gwiazda jakiś czas temu napisała na Instagramie post, w którym skrytykowała rosnącą inflację.

"Skandalem jest to, jak wysokie są ceny w Polsce, jak wysoka jest inflacja. I nie wygląda na to, żeby ktoś się tym szczególnie przejmował – mówię tu o sferze rządzącej. Uważam, że stoimy na skraju katastrofy" - pisała otwarcie.

Skrytykowała partię rządzącą, która według niej, nie przyjmuje się tym, że "kiełbasa w sklepie kosztuje 35 złotych". Dziennikarka dodała, że sama żyje z oszczędności, które powoli się jej kończą.

"a od wielu lat żyję z tzw. kupki. To jest i tak o niebo lepiej, od większości kobiet, które zapie...ą na trzech etatach i wracają do domu po to, żeby ogarnąć dzieci i męża. Ale ta kupka już niedługo się skończy. Ja jestem pełna nadziei i optymizmu na temat mojej cudownej szkoły językowej, mam nadzieję, że to odpali i już się to zaczyna, ale póki co codziennie rano budzę się spocona, bo nie wiem, co będzie dalej i czy będę musiała iść na jakąś specjalną jarską dietę, czy będę jeść chrust. (...) Martwię się o swoje finanse. Zawsze się chyba martwiłam, ale nigdy nie do tego stopnia i nigdy nie widziałam tylu zagrożeń stojących na co dzień przed nami" - podkreśliła.

Redakcja cozatydzien.tvn.pl pisze przede wszystkim o rozrywce, kulturze i show-biznesie, ale trudno przejść obojętnie wobec tego, co dzieje się u naszego sąsiada. Dlatego będziemy pisać o wsparciu, jakie płynie z Polski dla mieszkańców Ukrainy. Najważniejsze informacje znajdziecie TUTAJ.

Autor: Anna Pawelczyk-Bardyga

Źródło zdjęcia głównego: MWMEDIA

podziel się:

Pozostałe wiadomości