Programy

Julia von Stein nie dostawała pieniędzy od taty. "Nie potrafiłam tego zrozumieć"

Programy

Autor:
Dagmara
Olszewska
Julia von Stein

Julia von Stein to bohaterka programu "Królowe życia". Widzowie szybko polubili ją za szczerość i otwartość, a nietypowy zawód sprawił, że tysiące osób każdego dnia śledzi jej losy w mediach społecznościowych. Jaka prywatnie jest Julia von Stein? Rąbka tajemnicy uchyliła w rozmowie z Dagmarą Olszewską.

Julia von Stein zaciekawiła widzów TTV pokazując kulisy pracy w branży funeralnej. Tylko nam opowiedziała, jak zawód wpływa na jej życie i za co jest wdzięczna rodzicom. 

"Muszę być silna" - powiedziała.

Julia von Stein z "Królowych życia". Jaka jest prywatnie? 

"Królowe życia" to jeden z najbardziej znanych i lubianych programów stacji TTV. W nowym sezonie widzowie mogli poznać Julię von Stein - piękną, młodą i pracowitą kobietę, która swoją zawodową pasję odnalazła w branży funeralnej. Jak opowiada bohaterka show - nie uważa się za "królową życia i śmierci" pomimo komentarzy, które w ten sposób ją opisują.

- Ja nie mówię o sobie 'królowa życia i śmierci'. To pojawiło się, gdy w mediach i w reklamach TTV  mnie zaprezentowano. Ludzie zaczęli pisać różne komentarze. Ta kreatywność jest niesamowita. W jednym z pierwszych, które ktoś mi podesłał, było napisane 'królowa życia i śmierci' i od tego się zaczęło. Ja nie jestem królową, mój ojciec nie jest królem. Nie mam męża, a męża króla na pewno nie będę miała. A gdzie mi bliżej? Do życia czy do śmierci? Nie ukrywam, że żyję tak naprawdę na trzy miasta. Jest to Tarnów, Kraków i Warszawa. W Tarnowie jestem związana z branżą funeralną, więc tam bliżej mi do śmierci. W Warszawie mam troszeczkę więcej luzu, tam zajmuję się innymi interesami, więc powiedzmy, że bliżej mi do życia - powiedziała.

Julia von Stein o wdzięczności i pracy w branży funeralnej
Julia von Stein o wdzięczności i pracy w branży funeralnej Julia Von Stein z "Królowych życia" o pracy i rodzinie.

Julia von Stein o pracy w domu pogrzebowym

Bohaterka programu "Królowe życia" nie kryła zamiłowania do swojego nietypowego zawodu. Jak wyznała w rozmowie dla cozatydzien.tvn.pl, nie potrafiłaby pracować w branży, której by nie kochała. Opowiedziała także, jak wyglądało jej dorastanie w zamożnym domu i za co do końca życia będzie wdzięczna rodzicom.

- Jestem niesamowicie dumna z niezależności. Jest takie określenie na dzieci z zamożnych domów: banan, córeczka tatusia i tak dalej. Ja gdy byłam nastolatką i młodą dziewczyną miałam pretensje do taty. Nie rozumiałam, dlaczego nie chce mi dać pieniędzy, dlaczego muszę pracować jako kelnerka albo iść sprzątać w wakacje. A moje koleżanki i koledzy, którzy pewnie bardziej powinni iść do pracy, nie chodzili, tylko rodzice im dawali pieniądze. I mój ojciec zawsze powtarzał: "robię to, żebyś nie była kaleką życiową". Na początku były tylko z tego awantury, nie potrafiłam tego zrozumieć. A dzisiaj jestem bardzo wdzięczna tacie, że przygotował mnie do życia. Nauczył mnie, żeby pracować samemu, bo też inaczej smakuje swój własny sukces, inaczej się wydaje swoje zarobione pieniądze, niż jak się je dostanie. Czy jestem waleczna i silna? Pracuję w tak ciężkiej branży… może ona nie jest ciężka ogólnie, ale dla kobiety młodej, w miarę atrakcyjnej jest to naprawdę trudne. Muszę być silna. Ja kocham swoją pracę. Nie umiałabym pracować w branży, której bym nie kochała. To jest całe moje życie. To daje mi ogromną satysfakcję. Pomoc ludziom w żałobie, którą mogę dać - to jest coś pięknego - powiedziała. 

Oczy całego świata skierowane są w stronę Ukrainy i nasze również. Redakcja cozatydzien.tvn.pl pisze przede wszystkim o rozrywce, kulturze i show-biznesie, ale trudno przejść obojętnie wobec tego, co dzieje się u naszego sąsiada. Dlatego będziemy pisać o wsparciu, jakie płynie z Polski dla mieszkańców Ukrainy. Najważniejsze informacje znajdziecie TUTAJ.

Autor:Dagmara Olszewska

Źródło zdjęcia głównego: materiały prasowe

Pozostałe wiadomości