Maryla Rodowicz ujawniła, czego zakazywała jej władza w PRL-u "Karano mnie za moje ekscesy"

Maryla Rodowicz
Maryla Rodowicz
Źródło: MWMEDIA
Maryla Rodowicz powróciła wspomnieniami do okresu PRL-u i opowiedziała, że życie artystów nie było wtedy usłane różami. Piosenkarka zdradziła, co się jej wówczas przytrafiało i ujawniła, że władza wielokrotnie zabierała jej paszport. Przyznała, że "karano ją za jej ekscesy". Co dokładnie miała na myśli?

Maryla Rodowicz udzieliła nowego wywiadu, który ukazał się w Plejadzie. Artystka w rozmowie z Michałem Misiorkiem ujawniła, że podczas trasy koncertowej po Związku Radzieckim zaplanowała pewną intrygę. Co ją za to spotkało? Zobaczcie, co powiedziała o swojej burzliwej przeszłości.

Dalsza część artykułu poniżej materiału wideo.

17042024_MROZUIMARYLA_NOWAMUZA
Maryla Rodowicz i Mrozu o współpracy przy nowej wersji "Sing-Sing"
Źródło: cozatydzien.tvn.pl

Maryla Rodowicz wspomina karierę w czasach PRL-u. Jak karała ją ówczesna władza?

Maryla Rodowicz opowiedziała w wywiadzie, jak zapamiętała czasy PRL-u. Wyznała, że miała dużo pracy, jej kariera kwitła, a każdy utwór stawał się hitem. Artystka ma sentyment do festiwali w Opolu, które zapamiętała jako święto muzyki, ale również wspaniałe spotkanie towarzyskie.

"Nie mogliśmy się nagadać! Wszyscy artyści spotykali się w jednej knajpie w Hotelu Opole. Była walka o stoliki, a później wspólne śpiewanie i biesiadowanie do białego rana. Najgorsze było to, że o 10 zaczynały się próby. No więc niewyspani szliśmy najpierw do bufetu w amfiteatrze po kefir i bułkę, bo nic innego do jedzenia nie było. Czasem rzucali frankfurterki. Ależ one były pyszne!" - wyznała.

W epoce PRL-u obowiązywała cenzura. Władza wtrącała się w twórczość artystów. Jednak Maryla Rodowicz stwierdziła, że nie odczuła tego tak, jak być może inni wykonawcy.

"Ja tego nie odczuwałam. Śpiewałam przecież poetyckie teksty Osieckiej, Kofty, Młynarskiego, a nie zaangażowane politycznie pieśni. Cenzorzy z reguły się do nich nie przyczepiali. Aczkolwiek zdarzały się wyjątki. Pamiętam, że kiedyś na Poznańskiej Wiośnie Muzycznej zaśpiewałam 'Wielką wodę'. A że była wtedy powódź, uznano, że zrobiłam to celowo – że to prowokacja. Co było bzdurą, bo ta piosenka nie jest przecież o wodzie. Ale za karę w ostatniej chwili usunięto mnie z okładki w 'Przekroju'. Było to przykre" - powiedziała w Plejadzie.

Maryla Rodowicz nie zaprzecza jednak, że władza utrudniała jej życie. Wielokrotnie zakazywano jej zagranicznych wyjazdów.

"Bez przerwy miałam tzw. szlabany. Karano mnie w ten sposób za moje ekscesy" - ujawniła.

Michał Misiorek zapytał, o jakie ekscesy chodzi konkretnie. Piosenkarka wspominała trasę po Związku Radzieckim. Jednak, gdy się przedłużyła, a artystka musiała pilnie wracać, bo czekały na nią koncerty w Czechosłowacji, musiała podstępem zdobyć paszport, by uciec z Moskwy.

"Nasze paszporty pod kluczem trzymano w recepcji. Żeby taki paszport wydobyć, kierownik grupy musiał wydać dyspozycję. Zadzwoniłam, ale nie odebrał. Zapukałam do jego pokoju, ale nie otworzył. Powiedziałam więc recepcjonistce, że nie mogę się do niego dobić, a ponieważ ma problemy z sercem, więc możliwe, że ma zawał. Oczywiście, to wymyśliłam. Ona wezwała ślusarza, który wyważył drzwi do jego pokoju. Zrobił się huk na cały hotel. Moi koledzy patrzyli na to wszystko zza węgła i mieli niezły ubaw. Kierownik udawał zaspanego i nieprzytomnego. Nic nie udało się z nim załatwić" - zdradziła.

Maryla Rodowicz dopięła swego, ale spotkała ją za to kara.

"Zabrali mi paszport aż na rok. Życie…" - podsumowała.

Maryla Rodowicz o współpracy z Mrozem przy nowej wersji "Sing-Sing"

Maryla Rodowicz przygotowała niespodziankę dla fanów. Artystka i Mrozu stworzyli nową wersję przeboju "Sing-Sing". Dominika Kowalewska z serwisu cozatydzien.tvn.pl rozmawiała z piosenkarką na temat powstania dzieła. Okazało się, że artystka nie do końca lubi, gdy ktoś inny śpiewa jej utwory. Jak było tym razem?

- Muszę przyznać, że nie lubię, jak ktoś inny śpiewa moje piosenki. Łukasz jest wyjątkowy. Naprawdę nie lubię! Zresztą jak Łukasz mi przysłał demówkę i okazało się, że przejął wszystkie te moje "S.O.S, S.O.S", myślę sobie: ukradł mi końcówki, ukradł mi S.O.S.y i nie wiedziałam, komu się pożalić — wyznała Maryla Rodowicz.

Artystka pożaliła się twórcy muzyki utworu oryginalnego — Jackowi Mikule.

- Napisałam do Jacka Mikuły: ty wiesz, że mi Łukasz ukradł S.O.S.y wszystkie? Potem do producenta, który robił mix, do Marcina Borsa, mówię: Marcin, przecież zobacz, zrób coś z tym, może wykasuj go. No, jakoś tak knuliśmy, ale nie, nie - dodała, żartując.

Posłuchajcie, co z utworem Maryli Rodowicz zrobił utalentowany Mrozu.

Redakcja cozatydzien.tvn.pl pisze przede wszystkim newsy rozrywkowe, kulturalne i show-biznesowe, ale znaczną częścią naszej codziennej pracy są także cykle i wywiady, które regularnie pojawiają się na stronie. Możecie nas znaleźć również na TikToku, FacebookuInstagramie. Dziękujemy Wam za wspólnie spędzony czas. 

Autor: Kalina Szymankiewicz

Źródło zdjęcia głównego: MWMEDIA

podziel się:

Pozostałe wiadomości