Programy

Andrzej Gąsienica z "Gogglebox" o tym, jak poznał żonę. Historia jak z filmu

Programy

Autor:
Dominika
Kowalewska
Źródło:
cozatydzien.tvn.pl
"Gogglebox". Katarzyna Gąsienica, Andrzej Gąsienica

Andrzej Gąsienica z "Gogglebox. Przed telewizorem" w rozmowie z Dominiką Kowalewską z cozatydzien.tvn.pl opowiada o pierwszym spotkaniu z Katarzyną Gąsienicą, o tym, jak mama zareagowała na nową współlokatorkę oraz o codzienności w sercu Tatr.

Andrzej Gąsienica jest jednym z bohaterów popularnego programu "Gogglebox. Przed telewizorem". Razem z żoną Katarzyną Gąsienicą tworzą jeden z najpopularniejszych duetów w show. Małżonkowie na co dzień mieszkają w Zakopanem i wychowują dwoje dzieci.

Andrzej Gąsienica jest rodowitym góralem, który za namową żony zgodził się na wpuszczenie do domu czujnych kamer. Jak udział w "Gogglebox" zmienił ich życie? Czego brakowałoby mu, gdyby wyprowadził się z Zakopanego? Jakim jest ojcem? W rozmowie z Dominiką Kowalewską z cozatydzien.tvn.pl Andrzej Gąsienica opowiada o pierwszym spotkaniu z żoną i o tym, jak zdobył jej serce!

Mariusz Kozak o śmierci babci i relacji z tatą
Mariusz Kozak o śmierci babci i relacji z tatą Mariusz Kozak z "Gogglebox. Przed telewizorem" o śmierci babci i relacji z tatą. Ich relacje diametralnie się zmieniły

"Gogglebox. Przed telewizorem". Andrzej Gąsienica o początkach w show

Dominika Kowalewska, cozatydzien.tvn.pl: Na instagramowym profilu zdradziłeś, że wzięcie udziału w castingu do “Gogglebox” było pomysłem Kasi. Jak na niego zareagowałeś?

Andrzej Gąsienica: Jeśli chodzi o rozpoczęcie przygody z "Goggleboxem" to było tak, że Kaśka zawsze to lubiła oglądać w telewizji i gdzieś jej wyskoczyło w sieci, że jest casting. Wysłaliśmy zgłoszenie, ale odpisali, że casting się skończył 2 dni wcześniej i że już niestety za późno jest i zapraszają w następnym sezonie. Pół roku później wysłała i jesteśmy. A z racji tego, że tego nie oglądałem, to ten casting traktowałem tak z przymrużeniem oka. Więc chyba dlatego też się udało, bo podeszliśmy do tego bardzo na luzie.

Czy spodziewaliście się takiego pozytywnego odbioru ze strony widzów?

Na początku nie było tak pozytywnie, jeśli chodzi o fanów. Zauważyłem, że zawsze nowe ekipy komentujące nie mają dobrej opinii wśród internautów. I u nas też tak było, że na początku było dużo krytycznych opinii, że po co, że niepotrzebni, że nudni, że nic nie wnosimy do programu. Dopiero po roku zaczęły się pojawiać pozytywne komentarze. Musieliśmy sobie na to zapracować.

Przejmowaliście się negatywnymi komentarzami?

Nie. Zasadniczo ja nie czytam komentarzy albo staram się nie czytać, ja po prostu robię swoje. Jak będę czytał te komentarze, to będę o tym myślał, przejmował się, a wychodzę w życiu z założenia, że im mniej wiem, tym jestem spokojniejszy. Nie czytałem komentarzy, bardziej czytała Kaśka.

Co udział w programie zmienił w waszym życiu?

Od początku traktuję to jako przygodę - wiem, że to nie będzie trwało wiecznie i się tym cieszę. Jeżeli przyjdzie taki moment, że się tym przestanę cieszyć, to przestanę występować w telewizji. A jeśli chodzi o to, co zmienił, to pierwszym lepszym przykładem są nasze działalności gospodarcze. Dzięki temu, że jesteśmy jakoś tam rozpoznawalni bardziej, Kaśki sklep dużo szybciej się rozwinął. Poza tym to jest bardzo miłe, jak ktoś podejdzie, przybije piątkę czy będzie chciał zrobić zdjęcie.

"Gogglebox. Przed telewizorem". Andrzej Gąsienica o żonie. Jak się poznali?

À propos Kasi. Jak się poznaliście?

To jest bardzo długa historia. Poznaliśmy się w 2012 roku w barze, przez kolegę, który zaprosił mnie na piwo. Przyszedłem, ale okazało się, że kolega musi gdzieś iść, więc gdy mijałem go w drzwiach baru, on mi tylko powiedział, że tam siedzi taka dziewczyna na tarasie i ona wie, że przyjdziesz. To było nieplanowane, że on pójdzie, to nie była randka w ciemno, ale wyszło bardzo spontanicznie i sympatycznie. Na początku rozmowa się nie kleiła, oboje tak uważamy, dopóki nie wyciągnęła butelki wina domowej roboty i wtedy skończyliśmy imprezę o 4:00 rano.

To była miłość od pierwszego wejrzenia?

No nie do końca. Ale na drugi dzień zrobiliśmy powtórkę. W środę Kaśka miała autobus, więc zjedliśmy obiad i ją odprowadziłem, a tydzień później już byłem u niej w Rzeszowie.

Kasia nie miała problemu z przeprowadzeniem się do Zakopanego?

Nie miała. We wrześniu żeśmy się poznali, a w listopadzie już u mnie mieszkała. Jak się poznaliśmy, to ona szukała pracy w Zakopanem, więc i tak planowała przenosiny. Ale tak jej się nie spieszyło, dopiero jak mnie poznała, to wszystko przyspieszyło.

Już wtedy wiedziałeś, że to jest "ta jedyna"?

To też jest ciekawa historia. Ja wyjechałem do pracy, a Kasia w tym czasie wynajęła pokój. A ja przyjechałem, poszedłem do niej, wziąłem jej walizkę i powiedziałem: "Idziesz mieszkać do mnie". Przyprowadziłem ją do domu i powiedziałem: "Mamo, to jest Kaśka, od dzisiaj z nami mieszka". Więc, jeśli wtedy tak zrobiłem, to już chyba musiałem wiedzieć, że to ta.

Doczekaliście się dwójki dzieci. Jak w waszym domu wygląda podział obowiązków? 

Kaśka strasznie nie lubi jeździć autem, robi to może dwa razy do roku, więc wszystko, co wiąże się z jazdą samochodem, załatwiamy razem bądź załatwiam sam. Ale podział obowiązków jest taki na spontanie, wychodzi na bieżąco. Nie ma takiego tradycyjnego podziału, że Kaśka zajmuje się dziećmi, a ja zarabiam, tylko u nas i oboje pracujemy, i zajmujemy się dziećmi.

Jesteś rodowitym góralem. Jak bardzo tradycja jest ważna w twoim życiu? 

Staram się pielęgnować tradycję na co dzień. Aczkolwiek im starszy jestem, tym bardziej ją doceniam. Bo jak byłem młody, to miałem to gdzieś, a teraz tak jakby dojrzałem. Staram się ją przekazywać dzieciom i bardziej ją doceniam, i kultywuję. W stroju góralskim chodzę, kiedy tylko mogę. Zośka chodziła na zespół góralski i i akurat żałuję, że też tego nie robiłem w jej wieku. Teraz chciałbym się nauczyć tańczyć po góralsku, ale niestety wolałem grać w piłkę z kolegami. 

Bez czego, jako góral, nie wyobrażałbyś sobie życia?

Oczywiście, że bez gór sobie nie wyobrażam życia. Nie wyobrażam sobie przeprowadzić się gdzieś indziej niż Podhale. Jestem nauczony i przyzwyczajony do małych miast, więc nie wyobrażam sobie wyprowadzić się do dużego. Zakopane jest idealnym miastem, mam pół godziny i wszędzie sobie idę z buta, a nie muszę stać w korkach.

Jak się żyje w tak turystycznym miejscu?

Jeżeli całe życie żyjesz w Zakopanem, to jesteś przyzwyczajony do tych turystów i są okresy, w których wiesz, żeby na przykład na miasto się nie wybierać. My mieszkamy 4 minuty od centrum, a w sezonie letnim, jak nie mam potrzeby, to potrafię 2-3 tygodnie nie być na Krupówkach. Mamy ten komfort, że mamy dom, ogród i to wszystko jest obrośnięte tujami, więc mimo że jesteśmy w centrum, mamy taki swój azyl.

Tylko nam Andrzej Gąsienica opowiedział o udziale w "Nasi w mundurach". Co sprawiło mu największy problem? Czego mu brakowało? Więcej tylko na cozatydzien.tvn.pl:

Oczy całego świata skierowane są w stronę Ukrainy i nasze również. Redakcja cozatydzien.tvn.pl pisze przede wszystkim o rozrywce, kulturze i show-biznesie, ale trudno przejść obojętnie wobec tego, co dzieje się u naszego sąsiada. Dlatego będziemy pisać o wsparciu, jakie płynie z Polski dla mieszkańców Ukrainy. Najważniejsze informacje znajdziecie TUTAJ.

Przeczytaj też:

Autor:Dominika Kowalewska

Źródło: cozatydzien.tvn.pl

Źródło zdjęcia głównego: x-news

Pozostałe wiadomości